sobota, 23 czerwca 2012
Sobótka
Sobótka, czas puszczania wianków i wieczorne wędrówki po lesie w poszukiwaniu cudownego kwiatu paproci. A kto go raz zobaczy, nie zapomni nigdy, zrywać nie trzeba, żeby uzyskać przychylność nieba.... Jak to było w legendzie, jakieś skarby ogromne mógł raz zobaczony kwiat przynieść... Na co mi skarby, byle zdrowie było możliwe, rodzina szczęśliwa. W taki ładny dzień przypada Dzień Ojca, w wigilię świętego Jana, pomodliłam się za duszę taty, zasłuchana w echa tego dnia niezwykłego. Prawie cały dzisiaj spędziliśmy zresztą na działce, bo pogoda była sprzyjająca. Wróciłam niestety zmęczona bardzo, bo nie dosyć, że walczyliśmy z osami, to jeszcze żywopłot rozrósł się i trzeba go było przyciąć. Ale ładnie tam, kwiaty kwitną, warzywka rosną, powietrze świeże, czyste....
Subskrybuj:
Posty (Atom)