piątek, 27 grudnia 2019

W atmosferze narodzin Jezusa




Lektury świąteczne
Żeby pozostać w atmosferze narodzin Jezusa sięgnęłam po książkę Angelo Comastri: Anioł mi powiedział, autobiografia Maryi”. Książka jest czułym spotkaniem z Marią Matka Jezusa.
 Autor w biografii najświętszej Marii Panny kieruje Czytelnika do objawionego przez Ducha Świętego  Pisma Świętego, a konkretnie do Ewangelii Świętego Łukasza, świadka wydarzeń Ewangelicznych i Apostoła, który siada u stóp Maryi i słucha opowieści  o wydarzeniach mesjańskich, zbawczych dla całej ludzkości.
Autor opisuje nieduże miasteczko Nazaret, gdzie się wszystko rozpoczęło, Maria czyta księgi Tory, zachwyca się pięknem stworzonego świata i Psalmów,  rozważa obietnice, które Bóg złożył Izraelowi, o niewieście, która zmiażdży głowę węża, a także że oto „”Panna pocznie i porodzi syna i nazwie go imieniem EMANNUEL”(Iż 7,10-14). Pozdrowienie Anielskie  zastaję Marię na ufnej modlitwie do Boga, znaki które pojawiają się wraz z wejściem Anioła są niezwykłe, przynoszą spokój i zaufanie a także tę nie do końca uświadomiona myśl, że to ona może by tą oczekiwaną Matką, to z niej urodzi się Jezus, syn Boży. Maria nagle czuje że znalazła się w samym sercu tajemnicy. tak rodzi się pierwsza modlitwa do Matki Bożej… ze słów pozdrowienia Anielskiego i przywitania jej przez  krewną  Elżbietę która w tym czasie także spodziewa się dziecka,  również poczętego w sposób cudowny, po wielu latach bezdzietności. Będzie nim Jan, który wzywa do nawrócenia i pokuty i żeby przygotować na nadejście Mesjasza. Teraz Maria śpieszy do Elżbiety, która jest dużo starsza, ma na pewno problemy z noszeniem wody ze studni i innymi codziennymi pracami. Elżbieta rozpoznaje natychmiast, że jej kuzynka także zostanie matką, „ Skądże mi to, że Matka mojego pana przychodzi do mnie? Pyta Maria    pozostaje u Elżbiety  do narodzin Jana. Następnie uda się wraz z Józefem w  długą podróż do Betlejem, na zarządzony przez Cezara spis ludności.  Tam w grocie pasterskiej narodzi się Jezus. Poprzedza jej znalezienie szukanie miejsca w domach mieszczan, bezradne łzy po kolejnej odmowie i ogromne zaufanie, że Bóg pomoże rozwiązać problem.
 Zasłuchany Apostoł Łukasz  ogląda to wszystko oczami Matki a także wydarzenia dalsze, pokłon Trzech króli,  ucieczkę do Egiptu przed zagrożeniami życia przez Heroda, który był władca nieobliczalnym, pysznym i zazdrosnym a wszystkich swoich przeciwników ( łącznie z żoną, jej bratem  i własnymi synami  zabijał przez najemników albo skazywał na śmierć.  W Egipcie pierwsze słowa maleńkiego Jezusa, jego powrót po śmierci Heroda,  zagubienie w Świątyni. Aż do opuszczenia domu rodzinnego, „Matko odchodzę, żeby zając się sprawami  Mojego Ojca w Niebie”  przyciśnięcie Syna do piersi, niema zgoda matki, n wybór drogi życiowej.
Opowieść się toczy, przeplatana cytatami z  Ewangelii Świętego Łukasza, przepowiedniami, słowami modlitw od dawna zapisanymi w tradycji chrześcijańskiej, rozważaniami posłannictwa mesjańskiego, aż  do śmierci Syna Bożego, której towarzyszy Matka z ukochanymi uczniami, bez Józefa, którego śmierć naznaczona została właśnie w ten sposób, przez nieobecność przy Krzyżu i powierzenie opieki nad Matką uczniom.  
 Matka Jezusa, Najświętsza Maria Panna, ta która przyjęła Boże, ma decydującą rolę w budowaniu Kościoła Chrystusowego i pojawia  się wśród ludzi w licznych objawieniach, między innymi opisanym przez autora Lourdes i Fatimie gdzie przekazuje orędzia i prośby kierowane do ludzi  z nieba.
W zakończeniu natomiast pisze „Maria w dalszym ciągu mówi do nas wśród łez bólu, wśród radości prawdziwych i czystych uczuć…
Ona ma nam do powiedzenia tylko jedno imię Jezus
Ona ma nam do zaoferowania tylko jedna pewność
Jezus!
Ona ma nam do odsłonięcia tylko jedną tajemnicę
Jezus
Kardynał Angelo Comastri  jest  kapłanem, od 2007 roku kardynałem w Rzymie, administratorem w Państwie watykańskim, przewodniczącym administracji Bazyliki Świętego Piotra. Postać pierwszego papieża chrześcijan  ukazał w książce  „Ty jesteś Piotr.  Także znaleźć można wśród jego publikacji  książkę  „Jan Paweł II w sercu świata”.
W kręgu lektur - świątecznie
Żeby pozostać w atmosferze narodzin Jezusa sięgnęłam po książkę Angelo Comastri: Anioł mi powiedział, autobiografia Maryi”. Serdecznie polecam tę wydaną dosyć dawno (polskie wydanie w 2008 roku) książkę. Jest w niej ogromna wrażliwość i czułość spotkania autora z Marią, Matką Jezusa. To rozważanie pełne miłości, z jaką katolicki teolog maluje portret Marii dzieląc się Jej historią opisaną w Piśmie Świętym z czytelnikami.
Kardynał Angelo Comastri w biografii najświętszej Marii Panny kieruje Czytelnika do objawionego przez Ducha Świętego Pisma Świętego, a konkretnie do Ewangelii Świętego Łukasza, świadka wydarzeń Ewangelicznych i Apostoła, który siada u stóp Maryi i słucha opowieści o wydarzeniach mesjańskich, zbawczych dla całej ludzkości.
Autor opisuje nieduże miasteczko Nazaret, gdzie się wszystko rozpoczęło, Maria czyta księgi Tory, zachwyca się pięknem stworzonego świata i Psalmów, rozważa obietnice, które Bóg złożył Izraelowi, o niewieście, która zmiażdży głowę węża, a także, że oto „”Panna pocznie i porodzi syna i nazwie go imieniem EMANNUEL”(Iż 7,10-14). Pozdrowienie Anielskie zastaję Marię na ufnej modlitwie do Boga, znaki które pojawiają się wraz z wejściem Anioła są niezwykłe, przynoszą spokój i zaufanie a także tę nie do końca uświadomiona myśl, że to ona może by tą oczekiwaną Matką, to z niej urodzi się Jezus, syn Boży. Maria nagle czuje że znalazła się w samym sercu tajemnicy. tak rodzi się pierwsza modlitwa do Matki Bożej… ze słów pozdrowienia Anielskiego i przywitania jej przez krewną Elżbietę która w tym czasie także spodziewa się dziecka, również poczętego w sposób cudowny, po wielu latach bezdzietności. Będzie nim Jan, który wzywa do nawrócenia i pokuty i żeby przygotować na nadejście Mesjasza. Teraz Maria śpieszy do Elżbiety, która jest dużo starsza, ma na pewno problemy z noszeniem wody ze studni i innymi codziennymi pracami. Elżbieta rozpoznaje natychmiast, że jej kuzynka także zostanie matką, „ Skądże mi to, że Matka mojego pana przychodzi do mnie? pyta.
Maria pozostaje u Elżbiety do narodzin Jana. Następnie uda się wraz z Józefem w długą podróż do Betlejem, na zarządzony przez Cezara spis ludności. Tam w grocie pasterskiej narodzi się Jezus. Poprzedza jej znalezienie szukanie miejsca w domach mieszczan, bezradne łzy po kolejnej odmowie i ogromne zaufanie, że Bóg pomoże rozwiązać problem.
Zasłuchany Apostoł Łukasz ogląda to wszystko oczami Matki a także wydarzenia dalsze, pokłon Trzech Króli, ucieczkę do Egiptu przed zagrożeniami życia przez Heroda, który był władca nieobliczalnym, pysznym i zazdrosnym, a wszystkich swoich przeciwników ( łącznie z żoną, jej bratem i własnymi synami zabijał przez najemników albo skazywał na śmierć.
W Egipcie usłyszymy pierwsze słowa maleńkiego Jezusa, jego i rodziców powrót po śmierci Heroda, zagubienie w Świątyni. Aż do opuszczenia domu rodzinnego, „Matko odchodzę, żeby zając się sprawami Mojego Ojca w Niebie” przyciśnięcie Syna do piersi, niema zgoda matki, n wybór drogi życiowej.
Opowieść się toczy, przeplatana cytatami z Ewangelii Świętego Łukasza, przepowiedniami, słowami modlitw od dawna zapisanymi w tradycji chrześcijańskiej, rozważaniami posłannictwa mesjańskiego, aż do śmierci Syna Bożego, której towarzyszy Matka z ukochanymi uczniami, bez Józefa, którego śmierć naznaczona została właśnie w ten sposób, przez nieobecność przy Krzyżu i powierzenie opieki nad Matką uczniom.
Matka Jezusa, Najświętsza Maria Panna, ta która przyjęła Boże, ma decydującą rolę w budowaniu Kościoła Chrystusowego i pojawia się wśród ludzi w licznych objawieniach, między innymi opisanym przez autora Lourdes i Fatimie gdzie przekazuje orędzia i prośby kierowane do ludzi z nieba.
W zakończeniu natomiast pisze „Maria w dalszym ciągu mówi do nas wśród łez bólu, wśród radości prawdziwych i czystych uczuć…
Ona ma nam do powiedzenia tylko jedno imię Jezus
Ona ma nam do zaoferowania tylko jedna pewność
Jezus!
Ona ma nam do odsłonięcia tylko jedną tajemnicę
Jezus
Kardynał Angelo Comastri jest kapłanem, od 2007 roku kardynałem w Rzymie, administratorem w Państwie watykańskim, przewodniczącym administracji Bazyliki Świętego Piotra. Postać pierwszego papieża chrześcijan ukazał w książce „Ty jesteś Piotr. Także znaleźć można wśród jego publikacji książkę „Jan Paweł II w sercu świata”.
Helena ML


piątek, 20 grudnia 2019

W świetle Czwartej Świecy Adwentowej (22.12.2019)






Czy umiemy świadczyć miłość i miłosierdzie? To nie jest takie proste, okazuje się

Dałeś Boże rodzicom Miłość ogromną,
Oni dla dziecka oddają wszystko
Gdy chore zapominają o swoich potrzebach,
Pracowaliby na trzy etaty na koszty operacji
Swoją codzienna postawą świadczą miłość wytrwałą
Niejednokrotnie do śmierci posłuszni zadaniu
Ponad siły zwykłego człowieka
Za uśmiech za kolejny oddech
Święty również dla bliźniego zrezygnuje z "siebie"
Pieniądze które zamierzał przeznaczyć na wakacje
Sukienkę Sylwestrową a nawet na kolejny tomik wierszy
Odda na leczenie jednego z wielkiej rzeszy bliźnich...
Codziennie pójdzie świadczyć wolontariat do hospicjum...
Świętego stać na ogromne wyrzeczenia
Dzięki niemu dzieje się dookoła dobro
Ludzie witają uśmiechem
Dusza czyśćcowa natomiast się buntuje
Dlaczego ja gdy dookoła tylu ludzi
Instytucje pomocowe znajomi rodzina
Według prawa nie mam obowiązku
Zapracowałem na swój chleb
Przestrzegam przykazań
On lub ona nie są nawet moim bratem siostrą
Kim jestem? Najczęściej duszą czyśćcową
Moja miłość wygodna nieduża do własnej rodziny
Trochę grzeczności na codzień
Poszanowanie prawa
Miłość prawdziwa natomiast jest zawsze ofiarna
Nie uznaje zakazów osób silniejszych
Mimo rygorów ucieka tam gdzie płaczą
Jest radością i pocieszeniem Serca jezusowego
Boże pozwól mi teraz w Adwentowym czasie
Każdego dnia przez chwilę zapomnieć o sobie
Skupić się na potrzebach bliźnich

Takie były moje myśli w pierwszym tygodniu Adwentu. W drugim tygodniu kupowaliśmy podarki dla bliskich, dla siebie, zaowocowało świąteczna "bieganina" takim wierszem


Blichtr świąteczny

Święta będą na bogato, to nic, że nie mamy za co
Wszyscy muszą mieć prezenty, pod choinką, Boże Święty!
Więc pożyczka! Mocium panie, Gotówka do ręki damie
Wszystko błyszczy nęci kusi, dużo pieniędzy mieć musi

Ona szuka tych omamień, w galeriach handlowych
Kupuje tam kosmetyki, dla wnuków samochodziki
I laleczki śpiewające, także bałwanki świecące
Ubranie też kupi nowe, świąteczno- sylwestrowe

Pięć tysięcy już wydała, czy jest więcej? zapytała
- To zarobek z dwóch miesięcy, mówię - nie będzie więcej
- Ale prezent dla teściowej, kupię jeszcze palto nowe
Bombki i świeczki grające, także krasnale chodzące

Indyka i dwa zające, na Wigilię karpia dużego
Sporo ciasta świątecznego, i słodycze i owoce
-Nie śpię przez ciebie dwie noce, szukam banku drugiego,
takie są koszty blichtru świątecznego,

Na rok raty rozłożyłem, o zdrowie się pomodliłem
Jezus w żłobku na sianku, my na świątecznych hulankach
I przy przeobfitym garnku, Bóg jeden wie co jutro będzie
Przywitajmy Jezusa wszędzie, po staropolsku godnie
Zachowując myśli pogodne.



Czas który wzrusza, niesie nadzieję, zgodę i miłość w zwaśnionych wcześniej rodzinach, to


Boże Narodzenie


Maleńki Jezu słyszę
Anielski delikatny śpiew
Głęboki oddech nocy przenika
I jaśnieje światłem  Grota Narodzenia
Akompaniament czułych harf wtóruje - boskich
                Świąt

środa, 4 grudnia 2019

Grudniowe wspomnienia - w aurze dziecięcych lat


Czekamy na Święta Bożego Narodzenia
- czujemy, to miłość przychodzi
i ziemię opromienia.
Może ustaną między krajami
waśnie i okrutne  wojny,
betlejemska gwiazda
także w rodzinach
czas przyniesie spokojny.
Z opłatkiem w ręku siądziemy do Wigilii, 
dobrych myśli i słów nie zabraknie 
w takiej pięknej chwili.
Mocą łaski  słowa zapłoną jak lampka wieczna
i miłość prawdziwa przywróci odwieczny ład.




Wigilie z jabłkami  i orzechami ( 24 grudnia każdego roku w każdym katolickim domu)


Wigilie mojego dzieciństwa, jakie były? Wracam myślą do tamtych czasów. Trudnych dla rodziców, dla nas dzieci z małymi codziennymi radościami, bez większych potrzeb, a nawet bez wiedzy jakie te potrzeby mogłyby być.  Wyjazd po świerk, to była męska sprawa, jechał tato sankami zapewne, zaprzęgniętymi w konika do  lasku, gdzie  miał już z sąsiadem umówione drzewko na Wigilię, albo trochę dalej do własnego niedużego lasu, gdzie rosły sosny, świerki i brzozy. Mama piekła kruche ciasteczka, pewnie dwa tygodnie przed Świętami Bożego Narodzenia , żeby zdążyły skruszeć. Pomagaliśmy je mamie wykrawać foremkami w kształcie serduszka, aniołka, drzewka, robiliśmy też przy pomocy szklanki kółka i półksiężyce.  Później smarowało się je rozmąconym jajkiem i posypywało cukrem.  Mama pozwalała też, żebyśmy wówczas upiekli  ciastka , według wymyślonego przez siebie kształtu, co wcale nie było takie proste, śliczna lalka po upieczeniu nie zawsze wyglądała tak ładnie jak dziecko chciało. Drzewko ubieraliśmy w Wigilię, wczesnym rankiem, były bombki, niektóre bardzo stare, odziedziczone po babci,  bałwanki, buciki, mikołaj w koszyczku,  biała gąska, być może z większego zestawu, łańcuchy, wówczas sobie robione z papieru kolorowego, albo ze słomy , do tego specjalne na Boże Narodzenie wyrabiane przez fabryki słodyczy cukierki  owocowe, ale w kolorowych, błyszczących  papierkach i podłużne świąteczne lizaki.  Świeczki woskowe,  trzeba było każdorazowo zapalać.  Tak było we wczesnych latach sześćdziesiątych. Choinka stała na podłodze i sięgała do sufitu. Im wyższa była choinka tym bardziej cieszyły się dzieci. Wieczorem szukaliśmy na niebie pierwszej gwiazdy, kiedy się pojawiała siadaliśmy do stołu. Wigilijny nastrój podkreślało świąteczne ubranie, biały obrus, z siankiem pod spodem, opłatek na białym talerzu, żłobek pod choinką. Potrawy na stole były oczywiście bezmięsne, postne.  Zupa mleczna i kompot z owoców, śledź w śmietanie, ryba smażona, ziemniaki, chleb, ciastka i sernik lub makowiec.  Do tego mogły być jeszcze serniczki, smażone na patelni.  Nie pamiętam, czy mama robiła pierogi, na pewno robiła serniczki , czasem też sałatkę z warzywami i śledziem.  Przed posiłkiem dzieliliśmy się opłatkiem, z rąk taty wędrował do mamy i dzieci. Wszyscy składali sobie życzenia – rodzice życzyli sobie więc grzecznych i pobożnych dzieci, a dzieci życzyły im w zamian zdrowia…  i zawsze była modlitwa – którą  rozpoczynało jedno z rodziców „Boże pobłogosław nas i te dary, której w Twojej  obecności spożywać będziemy. Daj nam czystym sercem powitać Dzieciątko Jezus” .  Po kolacji śpiewaliśmy kolędy, „W żłobie leży, któż pobieżny, kolędować  małemu Jezusowi… „ ; „Lulajże Jezuniu” ; „Anioł pasterzom mówił, Chrystus nam się narodził, w Betlejem”…  , i  wiele innych.  W tle nie grało radio i nie przemieszczaliśmy się po pokoju w blasku płynącym z ekranu  telewizora. Śpiewu kolęd nauczyłam się od rodziców. W naszym gronie nie było  dziadków, poumierali pod koniec lat czterdziestych i  na początku pięćdziesiątych zatem  znaliśmy jedynie miłość i troskę rodziców. Po pierwszej Komunii Świętej chodziliśmy też na Pasterkę, odbywała się wówczas zawsze o 12 w nocy. Droga do Świątyni ( nieco powyżej dwóch kilometrów), zwykle była pokryta śniegiem, czasem było bardzo ślisko. W blasku księżyca i latarek  lśniły kryształki lodu na drzewach. Kościół był odświętnie ozdobionymi wysokimi świerkami , oświetlały wnętrze żyrandole ze świecami, które później zastąpiły elektryczne żarówki.
Prezenty przynosił Mikołaj zaraz po kolacji Wigilijnej, lub znajdowaliśmy je pod poduszką.  Były  skromne, ale ładnie zawinięte  w torbie papierowej, lub włożone do pudełka kartonowego.   Miałam dwie siostry i trzech braci, więc była spora gromadka do obdzielenia.  Otrzymywaliśmy w świątecznej paczce orzechy, jabłka, cukierki owocowe, upieczone przez mamę ciastka, później także po batonie,  albo mlecznej tabliczce czekolady, do tego jakieś rzeczy przydatne,  pamiętam też książki, trzy lata z rzędu.  Do zakupu dwóch – Woźniakowskiej „Czarki „ i książki o Scytach przyznała się później starsza siostra, więc musiałam mieć już 12 lat. Raz  były sanki, dla młodszego rodzeństwa,  w  innym  roku przypinane łyżwy dla starszego brata. Młodsze dziecko  do swojej torebki ze słodyczami otrzymywało bąka, starsze grę np. bierki,  najstarsze szalik albo skarpetki…   Rzeczy potrzebne, które mogły służyć wiele lat i jakieś drobne osobiste zabawki, trochę słodyczy, dużo radości.  Niezapomniana aura katolickich  Świąt Bożego Narodzenia.
(Wspomnienie Heleny)

Helena Murawska Lenckowska

niedziela, 1 grudnia 2019

Grudzień - I Niedziela Adwentu w Kościele Katolickim

Czuwajcie (rozważanie)
Adwent w Kościele Katolickim w tym roku rozpoczyna się Pierwszego Grudnia. To czas oczekiwania - „Czuwajcie” przypomina Biblia, w każdej chwili bądźcie gotowi na przyjście Pana Światła i Wszech-Czasów, na przyjście Mesjasza. W przypowieści o pannach roztropnych i nierozsądnych (Mt.25, 1-13) te roztropne miały pięknie przygotowane naczynia oliwne, mądrość duchową. Pan je zaprosił na ucztę, nieroztropne  natomiast wygasiły swoje lampy, nie przestrzegały dziesięciu przykazań, które Pan Bóg zostawił na kamiennych tablicach i drzwi na ucztę zostały przed nimi zamknięte. Zabrakło im czasu na „dokupienie oliwy”. W dzisiejszym "Czuwaniu" chodzi o takie dysponowanie czasem, żeby w każdej chwili być gotowym na powtórne przyjście Pana. Poranne msze Święte Roratnie będą przygotowywały do duchowego spotkania z Jezusem, także Rekolekcje Adwentowe przyczynią się do korekty naszego postępowania, obudzą niejedno uśpione sumienie. Pan Jezus narodzi się w sercach, które czuwały, nie lekceważyły przykazań, kochały Boga i bliźnich, poda opłatek Wigilijny i pokarm Eucharystyczny. Boże Narodzenie przywróci w rodzinach zgodę i miłość.
Helena Murawska Lenckowska
Czuwajmy więc i kształtujmy w sobie prawe sumienie. Pokorni wobec własnej niemocy, ale pełni dobrej woli i starań w pokonywaniu codziennych trudności. 


Pokora naturę kształci
jestem Boże niedoskonała
bezbronna wobec choroby
żywiołów
zdaję się na Twoją mądrość
prowadź ścieżkami życia
bądź obrońcą
gdy ranią języki bliźnich
bądź moim jedynym sędzią
sprawiedliwym
przyjmę każdą Twoją krytykę
ponieważ tylko Boży sąd
widzi miłością
Helena ML

Polecam także wywiad z poetką Kasią, ona jak nikt inny wie czym jest cierpienie

https://slowonakowadle.blogspot.com/2018/11/czowiek-z-sasiedztwa-iii-wywiad-z-kasia.html?spref=fb&fbclid=IwAR2_F41GP-E044kK9Jt5yE_0s3KSV8o7OCiJ5DRCTrEuur-aGdKiqch98i8

piątek, 1 listopada 2019

Dzień wspomnień 1.11.2019


Nawiedzamy cmentarze

Dzień Wszystkich Świętych 1.11

Chryzantemy
Chryzantemy białe
zdobią nagrobki
na cmentarzach.
Opadają z drzew liście,
szumią uroczyście
nad miejscem pochówku.
Piękno jesiennego kwiatu
przenosi myśli do Nieba,
gdzie spoczynek wieczny.
Gdzie dusze naszych bliskich,
spokojnie przeglądają sie
w lustrze Serca Miłosiernego.
Tam Bóg - Ojciec Niebieski,
dawca życia wiecznego
miłujący Jezus i jego Matka.



W zadumie 
Dzień Wszystkich Świętych i Zaduszki to czas modlitwy, dni czułych zamyśleń.
Na cmentarzu płoną znicze, pod krzyżem w  grobie oddane ziemi ciało przemienia się w proch:
„Z prochu powstałeś i w proch się obrócisz”.
Tutaj żegnaliśmy najbliższych, tęsknimy, pytamy - Boże dlaczego doświadczasz nas śmiercią?  
Wiekuisty  odpowiada  - to co wydaje się  śmiercią, jest tylko  miejscem rozstania.
Nad cmentarnym polem w świetlistej poświacie unoszą się zbawione dusze. Utulają płaczących żywych, oglądają widzącymi oczami przyszłe w Niebie spotkanie.
Wśród dusz czyśćcowych poruszenie. Wiele z nich w dniu poświęconym Wszystkim Świętym, jeszcze dzisiaj lub jutro i w dniach najbliższych otrze łzy tęsknoty i znajdzie się w kręgu niebiańskiego światła. Światła zniczy płoną, oświetlają kwitnące na grobach chryzantemy.
Ocieramy łzy, modlimy się o łaski które przeprowadzą  dusze pokutujące za bramę tęsknoty na niebiańskie łąki.

Zapalam znicz pamięci.

 Pożegnanie I


Mamo, ojcze
tyle chciałam wam
jeszcze powiedzieć
poprawić poduszki
przeczytać wiersze
tyle usłyszeć
od was opowieści
o dawnych czasach
dzieciństwa i młodości
o bliznach wojen
narodzinach dzieci
kwitnących w ogrodzie
bzach i stokrotkach
o krówce Pyzie
która była tak łagodna
i dojna jak dobre życzenie
sprzedającego cielaka
przyjaznego rolnika.
Nie rozpoznałam
dnia pożegnania
W powietrzu do dzisiaj
Unoszą się w obłoczku
z białej mgiełki
Niedopowiedziane słowa
Ostatni pocałunek
Uścisk ręki i słowa otuchy
Jakie chciałam przekazać
Przed naszym na Ziemi
Rozstaniem ostatnim.
Modlę się dzisiaj dla was
o spokój duszy o przyjazne
miejsce w niebie.


Pożegnanie II

Gdzie jesteś Krysiu?
Nikt nie zawiadomił
o twoim pogrzebie.
zapewne był cichy,
nad grobem syn z bratem,
kilkoro znajomych.
Nie spotkamy się już
przy gościnnym
rodzinnym stole.
Niech ci Anieli
otworzą drzwi nieba.
A może już tam jesteś?
Tam się spotkamy.
Gdzie jesteście  kuzynki miłe 
i kuzynów liczne grono
Babcie, dziadkowie
ciotki usadowione na kanapie 
w dzień świąteczny.
Pozostaliście w sferze wspomnień.
Oświetlone blaskiem zniczy
miejsce ostatniego pożegnania
kieruje ku wam myśli,
modlitwa to jedyne wsparcie
które możemy ofiarować,
dziękując  Bogu za dany
wspólnie na ziemi spędzony czas. 

 Helena Murawska Lenckowska



   







piątek, 25 października 2019

Poezja jesieni

Smak jesieni
Jesienna aura sprzyja,
w rudozłotych błyskach
brzozy, klony, graby i lipy.
Liście poddają się delikatnemu
powiewowi wiatru, tańczą,
wirują dookoła drzew,
wolne przestrzenie wypełnia jasność.
Bujna trawa z dywanem liści
ugina się pod stopami,
zapach grzybów mami powonienie.
Koszyk z wikliny, brąz prawdziwków,
beżowej opieńki kapelusik
i oni zapatrzeni w cud natury.
Malownicze korony drzew,
przejrzystość obłoków.
Poezja  rodzi się w czasie spaceru
i ma smak gołąbków z grzybami.
 Helena ML (październik 2019)

Melodie losu 
Balsamem zieloności twą duszę owinę;
Nadziejami, tęsknotą wiosenną i figlarną.
Niesiesz los niewiadomy przodków swoich linię,
niechaj będzie przewodnią dla życia latarnią.
Wiosna mija wraz z opadłym kwiatem drzewa,
owoc już zawiązuje wraz z czasu dramatem.
Dusza w pewność sprawiedliwą powątpiewa,
rzucona w wir wydarzeń historii wiatrem.
Twój los między nadziejami, troską podparty,
stracił lekkość i grację stanu pięknoducha.
Płaszcz nosisz który został przez mole nadżarty,
wśród głosów wielu znana melodia "mazurka".
Ona brzmi i wybrzmiewa ponad czasem troski,
wirują w przestrzeni spódnice, korale.
Mijasz miasta i nieznane, wielobarwne wioski,
gdziekolwiek jesteś w sercu narodowy taniec.

Helena ML (
Październik 2019)






 

sobota, 12 października 2019

Z nutą smutku jesiennego


Destrukcje współczesności
Lęk czai się pod skórą! przeczucie cierpienia
destrukcja i unicestwienie w wielu postaciach
wraca z każdym obejrzanym horrorem
jego źródło mieszka w powieściach sensacyjnych
ale tam obraz jest płaski przyklejony do kartki
dopiero w filmie nabiera kształtów przestrzennych
widać wyraźnie 4D teraz może zapanować
blokuje myślenie zabija człowieka
książki młodych pisarzy rozdygotane emocje
niepokój używek i narkotykowych wizji
nie ma już koneserów piękna
drapieżny bezduszny świat wyciąga szpony
życie wśród wizji stwarzanych w horrorach
i piekielne kręgi Dante Alighieriego
Charlesa Baudelaire wrażliwość Jakuba Żulczyka
Chaos myśli i obrazów naznaczona grozą przestrzeń
współczesność młodych w zamęcie wśród transu i wyobrażeń
tutaj średniowiecze pojawia się niczym arkadia
kraina piękna przyrody i łagodnych myśli
wiedza - szalejące zarazy trwożą ludzi tamtych czasów
wiedza - wymyślone przez naprawdę złych władców wojny
w przestrzeni dominuje jednak kraina pełna łagodności
to ona wpisuje się w obieg sentymentalnych skojarzeń

Helena ML


Oglądam film "Korona królów", gdyby nie zamiłowanie do wojowania, byłyby to czasy pełne miłości, spokoju i łagodnych myśli. Zapewne także ciężkiej pracy,  ale spokojniejsze niż nasza współczesność. Nie tylko bez samochodu, ale także telefonu, Internetu... Nikt nie podbijał kosmosu, niebo podziwiał, nie myślał o "Wojnach gwiezdnych", nie wyobrażał sobie nalotów bombowych na bezbronne miasta... lokalny Anioł Stróż bronił swój lud. Sąsiedzi spotykali się w swoich domach; pałacach i  zagrodach, rodzina i przyjaciele mieszkali blisko. Tylko rody królewskie i magnackie a także rycerze (niestety) mieli możliwości poznawania sąsiednich państw, ale też tylko konikiem, rzadziej statkiem żaglowym się przemieszczając. Na pewno chętnie celebrowane święta, w większości krajów już katolickie, bawiono się z okazji udanych zbiorów, narodzin potomków,  organizowano śluby, wydawano uczty bogate i bale, polowano, po oręż w innym celu sięgano z niechęcią raczej, dużo budowano, tworzono szkoły przy klasztorach, a później już uczelnie. Sięgam pamięcią  do literatury z tego okresu,  ona najlepiej opowie o czasach. Zachowały się kroniki jak Kronika Galla Anonima, Wincentego Kadłubka, Długosza, Eposy rycerskie jak "Pieśń o Rollandzie, Opowieści liczne o życiu Świętej Rodziny, żywoty świętych takich jak święty Franciszek w "Kwiatkach świętego Franciszka,  lub święty Aleksy, Kazania Świętokrzyskie, Pisma Ojców Kościoła, Boska Komedia, Dzieje Tristana i Izoldy, "Wielki Testament Villona, a także nieco późniejsze ale jak najbardziej mówiące o realiach epoki u nas w Polsce (późne średniowiecze, wczesny  renesans) Żywot człowieka poczciwego Mikołaja Reja, Pieśni, satyry i fraszki Jana Kochanowskiego i na pewno wiele cech wspólnych z okresem późnego średniowiecza mające utwory Mikołaja Sępa-Szarzyńskiego.



sobota, 21 września 2019

Jesiennie


Jesienna serenada

Jesień swój welon na ziemi rozkłada
Pisze opowieści w nich ludzkie losy
Ciekawie kolejami myśli  układa
Jesień swój welon na ziemi rozkłada

Mgielna jesienna wokół serenada
Światła szukasz patrzysz w niebiosa
Jesień pisze ciekawie ludzkie losy
Daruje Bóg  sercu  piękna dosyt

W wazonie bukiet kolorowych liści
Barwne korale jarzębiny płoną
Mimoza przytula spokojne myśli
W wazonie bukiet kolorowych liści

Trel rozwijają jesienni soliści
Gwiżdżą  szpaki  pod winogron osłoną
W wazonie bukiet kolorowych liści
Tonacja  marzeniem  akwarelisty


Taka jest wczesna jesień, kolorowa, zadumana, słońce jeszcze czasem ogrzeje, ale częściej schowa się za chmurką i codziennie o jedną uncję światła mniej, wieczór zapada wcześniej, o godzinie dwudziestej zbliża się już mrok.  Zbieramy z grządek ostatnie warzywa, owoce, jabłek niewiele, wszystkie jakieś takie zwiędłe, pokurczone, wyjałowiona gleba, trzeba okopać, podsypać i pobudzić drzewko do życia. Z ptaków, szpaki uwijają się raźno wśród liści. Zbieramy ostatnie winogrona, także składamy parasole. Jeszcze dwa, trzy przyjazdy i będziemy zamykać domek.




poniedziałek, 19 sierpnia 2019

W Czarnolesie


LIRNIK  CZARNOLESKI

 Wstęp.

Zielonym gościńcem
do Czarnolasu, gdzie
mistrz Jan miodem
stuletnim gościł.
Do Czarnolasu,
kędy wieści ze świata
poselskim traktem
się niosły, jakimi
drogami wędrować
dzisiaj ?
Jak głos odtworzyć
i barwę odzienia
z jakim Janem rozmawiać?

Czy tym od fraszek
i radosnych pieśni,
figlarnym Janem,
którym był najczęściej?
Może z poważnym,
gdy o sprawiedliwość
starania czynił,
rozwagę mądrą głosił
jako bard i dworzanin
u króla w audiencji.
Może, kiedy dzieckiem
bożym czując się najpełniej
z żarliwą miłością
psalmy przetłumaczył.

Z jakim Janem rozmawiać?
Pogrążonym w smutku
którego śmierć dotknęła
córeczki, nic tak
przecież nie boli
jak kiedy dziecko
umiera, niedawno
w ramionach, potem
ramiona puste, można
je skrzyżować, same
się oto rozwarły
do kojącego ból drzewa.
Z jakim Janem rozmawiać,
o jakim dzisiaj śpiewać.


PIEŚNI

Janowi z Czarnolasu

Pieśń I

Dawida niosłeś pieśni,
orfejskiej liry
niedościgły ton
brzmiał ci najpiękniej.
Wtórowałeś mu,
łabędź wśród ludzi.
Posiadłeś świadomość
rzeczy ważnych i wielkich,
co czyniło ciebie
samotnym, lecz pewnie
szczęśliwym.
Byłeś wybrańcem  Boga.
Przemijalność życia
dawała się oswoić,
myśl o przyszłej
u pokoleń sławie
mnożyła siły,
rósł głód pisania
nieśmiertelnych pieśni.
Sławię ciebie dzisiaj,
sławili współcześni.

Pieśń II

Wędrowałeś
po Florencji i  Padwie,
były ci znane
też i znakomite
umysły epoki
a ty w ich gronie
byłeś pierwszym
wśród królewskiej świty.
A że ci bliższe,
boś poeta wiersze
i spokój wiejski
przeto osiadłeś
przecież 
w cichej samotni,
pięknym Czarnolesie.

Pieśń III

Kiedy pokochałeś
życie sielskie,
przyniosło ci
ono w darze
plony złotych ziaren,
radość poranków letnich.
gdy słońce złociste,
mgłę osuszywszy poranną
budziło ptaszęta
i śpiących domowników
a w pełni południa,
trzmiele radośnie
wśród ziół rozkwitłych
się uwijały.
Pokochałeś czar jesieni
i surową piękność
dni zimowych
- Wtedy ożywał
mit o prometejskim
ogniu szczęścia,
a domem niepodzielnie
władała Westa.

Pieśń IV

 Janie z Czarnolasu,
oto siejba twoja
do naszych czasów
dotrwała i dłużej
jeszcze niesiona
będzie.
Dopóki istnieje Ziemia
i myśl ludzka na niej,
pozostaniesz wśród
nas lirnikiem najpierwszym
Czarnoleski Panie.

Helena Murawska Lenckowska 
zdjęcia ze zbiorów prywatnych


 

 Byliśmy z mężem w Czarnolesie, w zadumie oglądałam pamiątki po wielkim polskim poecie. Wiele wydań wszystkich jego utworów, ozdobionych rycinami, obrazy, portrety rodzinne, także sceny rodzajowe w których  wymodelowane postacie - Jana Kochanowskiego, rodziny i przyjaciół ubrane w stroje z epoki siedzą w jadalni, słuchają muzyki lub dyskutują.  Dworek w którym znajduje się muzeum otoczony jest pięknym parkiem. W głębi znajduje się nieduża kaplica. Dominuje tutaj cisza, w pobliżu kaplicy wchodzi się w klimat pieśni i biblijnych psalmów. Wypoczynek i bardzo głębokie doznania duchowe sprawią, że miejsce to pozostanie długo w pamięci