sobota, 14 listopada 2015

Dzieci

Dzieci to piękny temat, dlaczego pan Korwin uważa, że wychowująca dziecko matka nie zasługuje na 500 złotych, to przecież niedużo, ale daje szanse, że dziecko będzie miało chleb, mleko, ciepły posiłek. Być może też matka kilkorga dzieci nie będzie musiała podejmować dodatkowej pracy zarobkowej przynajmniej przez pierwszych kilka lat życia dzieci. Mówią, że społeczeństwo się starzeje, tym bardziej są potrzebne nam nasze dzieci. A   żeby nie było wojen trzeba młode pokolenia wychowywać w duchu tolerancji i miłości rodziny ale także każdego bliźniego.W gotowości do podzielenia się chlebem. Kilka wieków temu, kiedy była tylko praca ręczna, pewnie o pracę było łatwiej, także pierwsze manufaktury dawały szanse zatrudnienia niezliczonym rzeszom ludzi, więc wszystkie dzieci miały szansę na zatrudnienie w bardziej lub mniej godnych warunkach, dzisiaj to wygląda trochę inaczej, do pracy potrzeba coraz mniej ludzi, skomplikowane systemy komputerowe wyeliminowały prace ręczne. Dlatego pewnie obawa współczesnych rodzin przed wieloma dziećmi, bo gdzie znajdą zatrudnienie. Dlatego powstaje tak wiele komun, działa tylu wędrownych nauczycieli rożnych systemów religijnych, miłość do teatru spowodowała, że wielu młodych garnie się do rożnych grup odtwórców historycznych.Ograniczona ilość miejsc pracy musiała wyzwolić nowe formy zapewnienia sobie minimum egzystencjalnego albo czasu. Najbardziej niepokoją jednak wylewające się z ekranów i mediów filmy o przemocy, gry o przemocy, nieustanne strzelanki i nie tylko. To na pewno wpływa na podświadomość, człowiek traci wewnętrzny spokój, osadzenie w świecie ładu, harmonii, nawet jeżeli miał pragnienie dobra. Jak przywrócić współczesnemu człowiekowi sens życia. To zdaje się jest jedno z pytań które nurtują wielu psychologów, etyków, nauczycieli religii. Z kolei jeżeli w wielu krajach Europy rodzi się mało dzieci, to te luki natychmiast zapełniają liczni imigranci, więc żeby kraj rozwijał się harmonijnie i nie wynaradawiał się potrzebne są rodziny z dziećmi. To z myślą o własnych dzieciach powinny powstawać nowe miejsca pracy... Można by jeszcze dużo pisać... ale na tym zakończę

Zofia Nałkowska

 Zaczynam wierzyć w pechową trzynastkę i piątek. To było wczoraj 13 listopada w piątek,  islamscy terroryści dokonali w Paryżu w różnych miejscach kilku zamachów. Zginęło około 140 osób, najwięcej zakładników którzy chcieli posłuchać koncertu kalifornijskiej grupy metalowej... Obawa przed doktrynami islamu ma więc swoje uzasadnienie. Jakimi cechami wyróżniają się Arabowie, dlaczego tak wielu tam fanatyków, czym tak naprawdę dla nich jest Koran, księgą o dominacji? Jeżeli tak, to należny się ich obawiać.  Nie tak dawno polski polityk Korwin Mikke wyśmiewał kobiety polskie które jak dostaną 500 złotych na dziecko będą rodziły po kilkoro dzieci, a nie przeszkadza mu wcale, że w kulturach wschodnich większość rodzin ma kilkanaścioro dzieci. W ich krajach jest ciasno i duszno dlatego masowo z całymi rodzinami emigrują, gdyby chcieli zmienić coś u siebie to by zostali. Ale to smutny temat, zostawiłam więc wiadomości internetowe i czytam książkę Iwony Kienzler "Zofia Nałkowska i jej mężczyźni. Chciałam polemizować z autorką, na temat, że ważniejsza jest droga pisarska Nałkowskiej, być może będzie tam sporo o pisarstwie jednak. W tej chwili jestem na etapie poznawania dzieciństwa i młodości pisarki. Początek wspomnień to dom rodzinny, rodzice, przyjaciele, postać Wacława Nałkowskiego, Marii Komornickiej. Czytam więc z zaciekawieniem. Zofia Nałkowska wyróżniała się niepospolitą urodą i inteligencją spośród grona kobiet swojej epoki. Na pewno warto poznać dzieje jej życia i jej powieści.



niedziela, 26 lipca 2015

Zdjęcie z pawiem.

Zmieniłam przeglądarkę, chyba zadziałało dodawanie zdjęć. Paw rozłożył swój prześliczny ogon, szkoda tylko, że nie spaceruje po trawie. Na drugim zdjęciu odbywają się zawody na najciekawsze, najbardziej oryginalne tratwy, łodzie czy inne pojazdy pływające. Kareta na pływakach na pewno przewozi księżniczkę. Może wygra zawody i otrzyma złoty puchar jako dodatek do korony.



sobota, 25 lipca 2015

Zdjęcia

Nie wychodzi dodawanie zdjęć. Wklejam, ale z problemami. Mrugająca kolorowa kropka i program który powinien przesyłać zdjęcia nie przesyła, gorzej, nie chce dać się zamknąć. Muszę zamykać całego bloga, potem otwierać na nowo, żeby wkleić zdjęcie. Co tutaj nie działa? Może ktoś mi objaśni. Na dzisiaj nic nie wymyślę. Na zdjęciach wiosenne kwiaty przed domem i domowy, dobrze ułożony piesek. W każdej chwili gotów do radosnych harców. 

Lipcowe refleksje

Czas mija za szybko, nie nadążam. Zgubiłam gdzieś majowe odurzenie zapachem bzu, czerwiec z maturami, kwitnącymi kasztanami i wymarzonymi wakacjami młodzieży. Już lipiec, mąż ma urlop, a co się z tym wiąże dużo wolnego czasu. Ja urlopu nie mam, czasem udaje  mi się dzień wybłagać. Korzystając z tych "wybłaganych" dni trochę zwiedzamy Polskę, trochę odwiedzamy mamę i rodzinę. Byliśmy na wycieczce w Stegnie w Muzeum Bursztynu i kupić strusie pióra w Jantarze. W Gdańsku obejrzeć historyczny Dwór Artusa i Centrum Solidarności pozwiedzać. Tam teraz wycieczki szkolne zdążają. Trzeba przyznać, że ciekawie, nowocześnie urządzona wystawa. Multimedialny przewodnik, nagłośnienie. Niepotrzebny przewodnik. Trochę mi to miejsce przypomina Muzeum Powstania Warszawskiego. Historia Polski, Duch Narodu. Smutno tylko, że stoczni nie ma, wiele wyburzonych budynków, puste place. Ale gdzieś w tle dźwigi widać, statki także, więc pewnie  kilka mniejszych przedsiębiorstw tam prosperuje. Chciałam wkleić zdjęcia, ale nie udało się. Jeszcze będę próbowała. Google chrome zablokował mi jakiś sklepowy gigant. W ogóle coś mi blokuje przeglądarki, jakiś wirus? możliwe.


Zdjęcia z mamą, Mały Głeboczek, Stegna, Jantar 029.JPG

sobota, 18 kwietnia 2015

Kwietniowo

Wiosna w pełnej krasie,  w domowych ogródkach, błękitnie i słonecznie  żółto. Chłodno jednak stąd grypy i podziębienia nie chcą się zakończyć. Ratujemy się różnymi doraźnymi środkami, cholinex, scorbolamid, polopiryna...syropy. Zajączki wielkanocne pokicały już na łączki. Miłe były święta w tym roku i w miarę zdrowe. Udał mi się koszyk ze święconką, wizytę u rodziny wspominam z nostalgią. Urodziny mamy ze wzruszeniem. Seniorka rodu ukończyła 94 lata, wiek to szacowny, szkoda tylko, że w łóżku, jak zawsze cieszyła się z przyjazdu dzieci, wnuków. Ponad rok w łóżku, tak mają święci, nie skarżą się, mimo cierpień różnych codziennych.

Stygmaty
Nieustanne zmaganie się
z bólem, dni a czasem lata
takie same, ubogie w wydarzenia.
Z ciałem coraz lżejszym,
bardziej ulotnym,
nieobecny spojrzeniem
cierpi człowiek.
To odwieczny Chrystus
pokazuje bolesne rany
 stóp i dłoni i nie ma
lekarza który wyleczy,
uśmierzy ból na dłużej.
Kolejny dzień spotkania
z cierpiącym człowiekiem
to stygmaty które nosisz odtąd
 w sercu.