sobota, 13 stycznia 2018

Współczesna dziewczynka z zapałkami.


Czytałam nie tak dawno książkę Magdaleny Kordel „Anioł do wynajęcia”. Fabułą tej powieści jest historia życia osiemnastoletniej Michaliny i splot tragedii osobistych tej młodej dziewczyny, które jej nie załamały, a także ogromna nadzieja i wola życia dzięki której znalazła swoje osobiste szczęście. Nie byłoby to jednak możliwe, bez pomocy ludzi. Mama Michaliny umarła gdy dziewczynka skończyła siedem lat, wkrótce ojciec ożenił się po raz drugi. Niestety macocha i pasierbica szczerze się nie lubiły, na szczęście w pobliżu mieszkała babcia i to ona zajęła się wychowaniem wnuczki. Kiedy Michalina skończyła 18 lat, zmarła ukochana babcia, wróciła wówczas do ojca i macochy, zdarzyło się jednak, że na skutek nieszczęśliwego zauroczenia w pięknym „blondynie” była w stanie błogosławionym. Macocha – lekarka z wykształcenia, ale jednocześnie matka małego synka zdecydowała, że nie jest potrzebny w domu dodatkowy kłopot i koniecznie chciała, żeby dziewczyna zgłosiła się na zabieg aborcji. Michalina była jeszcze uczennicą szkoły średniej, ale jako osoba która ukończyła 18 lat, mogła zostać pociągnięta do odpowiedzialności karnej, gdyby usunęła dziecko. Na szczęście ona to mające się narodzić dziecko kochała. I nie znalazła innego wyjścia z trudnej sytuacji jak ucieczkę z domu. W Warszawie dokąd pojechała, nie znała nikogo. Zaoszczędzone pieniądze wydała w ciągu kilku dni i została dzieckiem ulicy. Próbowała żebrać, żeby przeżyć, spała w bramach, jej osobisty dobytek to był plecak, a w nim trochę drobiazgów i może jedna zmiana odzieży. Pierwszym człowiekiem który okazał jej serce w trudnej sytuacji był uliczny sprzedawca bułek, z którym się zaprzyjaźniła, czasem popilnowała interesu i w zamian otrzymywała pyszne drożdżówki. Niestety zbliżająca się nieuchronnie chłodna jesień sprawiła, że zaczęła tracić nadzieję, na pomyślne zakończenie eskapady. Nie miała ciepłego ubrania a długie przebywanie na zimnie groziło zapaleniem płuc . Wówczas dogrzewająca się piecykiem kwiaciarka z mijanego w taki właśnie zimny dzień straganu, zaprosiła ją na herbatę, a widząc skromną odzież otuliła swoją puchową kurtką, a nawet obdarzyła niedużą sumą pieniędzy. Za te pieniądze dziewczyna mogła wrócić do ojca i macochy. Na szczęście nad Michaliną czuwał Anioł i zesłał jej tego samego dnia starszą panią, która zwichnęła nogę. Michalina odprowadziła ją do domu i ponieważ spotkana dzięki interwencji nieba pani Nela chwilowo potrzebowała pomocy, Michalina zamieszkała u niej. Pani Nela wkrótce zorientowała się w ciężkim losie dziewczyny i postanowiła dyskretnie się nią zająć a także użyczyć mieszkania tak długo, jak będzie tego potrzebować. W powieści "Anioł do wynajęcia" dziewczynka z zapałkami spotkała także młodego przystojnego adwokata, który wkrótce się jej oświadczył i oczywiście urodziło się oczekiwane dziecko.
Historię Michaliny - po wpleceniu w fabułę książki pomocnych nieznajomych ludzi, udało się autorce powieści doprowadzić do szczęśliwego zakończenia. Michalina była wdzięczna przede wszystkim swojej babci, dzięki której do końca zachowała nadzieję i wiarę w ludzi, później kwiaciarce Gabrysi, i staruszce Neli które dopomogły jej w dniu, kiedy była na skraju wyczerpania psychicznego i fizycznego i mogła jak mała „dziewczynka z zapałkami” zamarznąć w bramie, oglądając kolorowe przedświąteczne, pełne radości z narodzin Bożej Dzieciny dekoracje. Do Michaliny los się uśmiechnął, jej siła ducha, spowodowała, że się nie straciła nadziei, a spotkani w drodze "anieli w żywej postaci" sprawili, że jej życie skierowało się drogą ku szczęściu. Ale nie musiało tak być. 
Zastanawiałam się po przeczytaniu książki, dlaczego autorka wybrała taką fabułę. Wydawało się logiczne bowiem, że Michalina zwierzy się z kłopotów serdecznej koleżance, lub jej mamie, może także katechetce, jeżeli uczęszczała jeszcze na lekcje religii lub sympatycznej wychowawczyni klasowej. W konsekwencji zostanie skierowana do Domu Samotnej Matki, gdzie spotka miłe opiekunki, skończy szkołę i urodzi dziecko a następnie pójdzie do pracy. Wdzięczna urzędom, za zorganizowanie tej instytucji. To taki model kształcący dla książki dla nastolatek, mógłby być nawet przerabiany jako lektura dodatkowa w siódmej lub ósmej klasie Szkoły Podstawowej. 
Po przeczytaniu Magdaleny Kordel, sięgnęłam jeszcze po "Wybór Marty" Lidii Witek, książkę w której dalsza ciotka adoptuje dziecko młodej studentki, ratując je przed aborcją. Jest to powieść wielowątkowa, w której decyzja adopcji zupełnie zmienia życie młodej pani architekt,  która szczerze pokocha przybranego synka, ale po przypadkowym spotkaniu po dziesięciu latach  owej dalszej rodziny  z bólem serca zwróci dziecko matce i zapewni mu prawdziwy dom z ojcem,  dziadkiem i młodszym rodzeństwem... Marta być może ułoży sobie jeszcze życie osobiste, ale o tym zapewne dowiemy się z następnej powieści autorki...
O ile "Anioła do wynajęcia" poleciłabym nastolatce  - wraz z przesłaniem , iż  nawet bardzo trudna sytuacja może się dobrze skończyć), to książka Lidii  Witek jest dobrą lekturą dla trzydziestolatki  i czterdziestolatki. Rozbudowane wątki wprowadzają dodatkowo czytelnika w okres II Wojny Światowej, pracę architektów biura projektów i ich problemy życiowe. 

Helena

czwartek, 11 stycznia 2018

Opowieści o Starym Mieście




Kilka dni temu mąż otrzymał długo wyczekiwaną paczkę z małym własnym dziełkiem bibliofilskim "Opowieściami o Starym Mieście" Opatrzoną wstępem znajomej polonistki i ilustracjami, wydanej przez Wydawnictwo Pisarze.pl. Opowieści utrzymane w stylu średniowiecznej gawędy powinny przyciągnąć uwagę każdego mieszkańca Elbląga, a wtedy zrobimy dodruk! Problem jest tylko jeden, księgarnie mają umowy z własnymi wydawnictwami i żadna nie chce przyjmować książek pisarzy regionalnych. Pozostają Dni Miasta. Spotkanie autorskie w bibliotece. Odważniejsi pisarze wyjeżdżają ze swoimi książkami również do miasteczek i gmin, my jak na dzisiaj - przeważnie rozdajemy.
Trafił mi do ręki Biuletyn Parafii św. Mikołaja sprzed kilku tygodni. ucieszyłam się, bo znalazłam tam kilka celnych myśli kardynała Stefana Wyszyńskiego

1. Mów mało, żyj bez hałasu - cisza.
2.Czyń wiele, bez gorączki, spokojnie.
3. Pracuj systematycznie.
4.Unikaj marzycielstwa- nie myśl o przyszłości, to rzecz Boga.
5.Nie trać czasu, gdyż on do ciebie nie należy :życie jest celowe, a więc każda w nim chwila.
6.We wszystkim wzbudzaj dobre intencje.
7.Módl się często wśród pracy-beze Mnie nic nie możecie uczynić.
8.Szanuj każdego, gdyż jesteś odeń gorszy: Bóg pysznym się sprzeciwia.
9.Wszelka mocą strzeż swego serca, ponieważ z niego wypływa życie.
10.Miłosierdzie Boże na wieki wyśpiewywał Będę.


Bardzo ciekawe myśli, postępując w życiu zgodnie z tymi wskazówkami nie będziemy czasu spędzać byle jak. Każdy na miarę własnego talentu zaistnieje wśród bliźnich.