Drogą Krzyża
Smagali Jezusa biczami
plecy miał skrwawione
okaleczone cierniami skronie
po drżącej twarzy łzy płynęły
bruzdy żłobiły w potokach krwi i potu
Uciemiężony Bóg dźwigał Krzyż
w drodze na Golgotę
w nieprzyjaźni z ucieleśnieniem zła
odwiecznym wrogiem szatanem
strąconym w otchłań szeolu
Prowadził go przerażony wzrok
ludzi
kolejnego skazańca który
przekroczyć miał obowiązujące prawa
jakie prawa? karany za niewinność
za piękno duszy które żyło w słowach
Jezu mój Jezu człowiek to uczynił
na drogę Krzyża wyprowadził Ciebie
któryś ratował go gdy był w potrzebie
w mroku jego serca nie było
wizji Zmartwychwstania
Twoje powstanie z martwych
jako potwierdzenie boskości
po raz kolejny starło w proch
misterne knowania szatańskich sideł
Obyś zawsze mieszkał w moim sercu Jezu.
****
Szukam Jezusa
Szukam Jezusa
w świetle dnia
i w nocy mroku,
szukam codziennie.
Jest tam gdzie pokój,
gdzie miłość, łaska,
wybaczenie.
Dźwiga codziennie
ludzkich grzechów brzemię.
Jego imię Mesjasz Zbawiciel,
Syn Boga Żywego.
Doskonałość niebiańska
zesłana na Ziemię,
ukrzyżowana przez człowieka,
świadcząca nieustannie
o łasce wybaczenia.
****
Ja się nie skarżę
Moje serce nie daje już rady
zatrzymuje na życia drodze
ale nie skarżę się Boże
Siłą woli pokonam trudności
brak oddechu nie takie krążenie
pójdę spacerkiem – to też jest łaska
Spacer
powietrze którym oddychasz
i to że możesz piękno podziwiać
więc się nie skarżę wolę wyciszam
Wsłuchuję
się w głos serca
ono prowadzi w bezpieczny świat
rozpoznaje i przyjmuję Boży w życiu ład
A kiedy
przyjdzie pora odejścia
wierzę - od przerażeń ustrzeże mnie Bóg
trafię na jedną z niebieskich dróg.
****
Jestem przy Tobie Jezu
Oglądam Ciebie w Ogrójcu
modlę się modlitwą rozpaczy
- Oddal Jezu choroby ode mnie i bliskich.
Przywróć wiarę dziecięcą, przecież
od kołyski karmiona słowem Biblii
o Twoim dla ludzi Zmartwychwstaniu
nie mogę zwątpić.
Za Tobą Krzyż niosę w nim moje troski,
jest ciężki chwilami upadam.
Mój Krzyż – wszystkie dni nocy ciemnej
braku wiary, miłości do bliźnich
- ciąży ale idę do ciebie Boże.
Niebo odległe widzę, choć nie mogę
znaleźć drogi, błądzę, grzechy wiodą
na rozstaje, kusiciel woła zostaw Krzyż.
Bogu nie zależy na doskonałości ludzi,
każdy mały egoizm fajny jest.
Ten głos – niebo odległe coraz bardziej
egoizm daje chwile szczęścia,
nie dzielę się, bo sama nie mam za dużo Boże,
nie muszę ten bliźni co puka do drzwi
jest bezczelny, nie cierpi na niedostatek.
Boże gdzie niebo – jeżeli nie jestem
pewna,
czemu podejrzewam o złą wolę.
Boże zabierz mój lęk, przywróć drogę
widziałam Niebo – prowadź tam!
Moje lęki i rozpacze nie mogą przysłonić
Prawdy Życia Wiecznego.
Jutro wyjdziesz na drogę Krzyża,
dźwigając wszystkie grzechy świata.
Będziesz upadał z niemocy,
z rozpaczy nad brakiem miłości u ludzi,
wzrok Matki doda ci sił, ona także jest człowiekiem
dla niej pokonasz każde cierpienie.
Jezu a tam z boku Twoi uczniowie
i grupa czułych niewiast zmierza,
ich łzy - zbawienie dusz na szlaku cierpienia.
Szymon bierze na chwilę drzewo,
przymuszony przez żołnierzy
dźwiga ciężar grzechów świata i swoich.
Tak dokonało się nawrócenie Szymona,
można się tego domyślać.
Ta Droga Krzyżowa Jezusa trwa wiecznie,
dopóki istnieje świat i ludzie.
Ich nałogi kolekcjonowane przez lata
i wszelkie winy, także te największe
łaska Krzyża może odkupić.
Helena ML ( moje wiersze pisane w czasie Wielkiego Postu 2018)