Ocean życia
Ocean życia płynie myślą Boga,
nikt nie zna jego początku i końca.
Dlatego w ludziach mieszka czasu trwoga,
w morzu i górach wśród promieni słońca.
nikt nie zna jego początku i końca.
Dlatego w ludziach mieszka czasu trwoga,
w morzu i górach wśród promieni słońca.
Kto myślą pragnie poznać niewiadome,
wytęża rozum, aż do bólu źrenic,
więc Bóg pozwoli, ażeby świadomie
poznał odsłony przeróżnych tajemnic.
wytęża rozum, aż do bólu źrenic,
więc Bóg pozwoli, ażeby świadomie
poznał odsłony przeróżnych tajemnic.
Człowiek choć mały, a przecież ma duszę,
co nie rozpłynie się jak dym po chwili,
taką podobną i skłonną do wzruszeń.
co nie rozpłynie się jak dym po chwili,
taką podobną i skłonną do wzruszeń.
Czasem nadchodzi snów dobre spełnienie,
kiedy w niemocy ciało się pochyli,
Bóg wówczas ześle dla duszy olśnienie.
kiedy w niemocy ciało się pochyli,
Bóg wówczas ześle dla duszy olśnienie.
Helena ML
Wczoraj był dzień "Świętości życia", oby każde życie udało się uratować a dziecko wychować. W dzisiejszych czasach nie powinna się wydarzyć historia z mojej ballady.
Wśród zielonego boru błyszczy piękne jezioro,
jak przed wiekami pięknem
zachwyca.
Bezbrzeżnego lot smutku serce słucha cichutko
opowieści białego księżyca.
Przed wieloma latami tam pojawił się panicz,
konia szybko przywiązał do drzewa,
a on wskoczył do łódki i popłynął do młódki
gdzie pływała tak piękna i
zwiewna.
Księżycowe zjawisko znikło gdy
był już blisko,
próżno szukał na fali, wśród fali
i z łodzi wyskoczył, ramionami
otoczył
cień, który majaczył w oddali.
Lecz to nie ta dziewczyna , topielicy tors trzymał
co dzieciątko tuliła do łona,
przerażony młodzieniec, nie
pomyślał by uciec,
przyholował do łódki choć konał.
Ale sił wystarczyło, dodała mu
ich miłość,
Anioł Stróż poprowadził do brzegu,
w trawie złożył brzemię, księżyc
oświetlił pełniej
i zapłakał z żalu wielkiego.
Wiedział kim ta dziewczyna,
którą w ramionach trzymał,
on ją często widywał tę młodą,
nieszczęśliwą wszak była, gdy dzieciątko rodziła,
myślał chłopak nad jeziora wodą.
Biedna matki nie miała za chłopcami biegała
i zdarzyło się dziecko po drodze,
anioł też nie obronił, ani skrzydłem osłonił,
Demon krążył za blisko być może.
Teraz leżą nieżywi, dookoła ptak
kwili,
chłopak ukląkł też na trawie
cicho.
Wybacz Boże złą miłość i życiową zawiłość,
zmysły pomieszało pannie licho
Trzeba powieść do księdza i uprosić by nędza,
miała pogrzeb prawdziwy jak człowiek,
może się też użali i modlitwą ocali
biedną duszę którą ogarnął lęk.
A tak bardzo się bała, z grzechem żyć nie umiała,
że zabrała swe dziecko do nieba,
Anioł w niebie też smutny, gdy los widzi okrutny
teraz tuli maleństwo jak trzeba.
Helena ML
