środa, 27 grudnia 2017

Grudniowe zamyślenie.

Boże Narodzenie minęło w miłym, świątecznym nastroju.  To święto które niesie  radość i nadzieję na lepszą jakość świata. Na to, że uda się nareszcie pokonać zło, które powoduje tyle nieszczęść na ziemi. Pan Jezus się narodził, oby dla każdego było to piękne, cudowne  wydarzenie.
Na początku grudnia otrzymałam dwie Antologie w których odważyłam się wziąć udział. Pierwsza "Magia świątecznych słów" jest pełna  wierszy o narodzinach dobra i nadziei. O żłobku, choince i gwieździe betlejemskiej, znakach nowego czasu na ziemi. Druga "Dialog", zawiera wiersze o miłości i przyjaźni, jest jak gdyby kolejnym ogniwem nadziei którą przyniosło Boże Narodzenie.

środa, 20 grudnia 2017

Świąteczne spotkania Elblążan

Na Starym Mieście w Elblągu dorocznym zwyczajem organizowana jest Wigilia dla mieszkańców.  Okolice Katedry św. Mikołaja i Ratusza miejskiego zapełniają się  w ostatni przedświąteczny weekend całymi rodzinami Elblążan. Jest koncert kolędowy, życzenia świąteczne, składane przez księdza  biskupa i prezydenta miasta, opłatek, namioty z wigilijnymi potrawami i kiermasz świąteczny. W tym roku występowała znana wszystkim piosenkarka Urszula i miejscowe Szalone Małolaty. Pogoda dopisała. Było pięknie, magicznie i uroczyście.



środa, 6 grudnia 2017

Mikołajki - czyli dzień dla dzieci i dorosłych

Mikołajowe starania.

Wędruje drogą
Mikołaj Święty -
prawdziwy z nieba,
wiezie prezenty,
a,  że śnieg czasem
daleko w chmurach,
to wiezie wózkiem
o czterech kołach.

Tu się zatrzyma,
z tamtym pogada,
pamięta o wszystkich
dobrych sąsiadach.
Pamięta także
o dzieciach w Polsce
i w innych krajach.

Tam biega z plecakami
i wózkami świta 
świętego Mikołaja.
Wszystkich ich bardzo
dzieci kochają
i w dniu 6 grudnia
 na miłe upominki
z radością czekają.

Oczekiwanie Adwentowe

Czekamy na Święta
Bożego Narodzenia
- czujemy,
to miłość przychodzi
i ziemię opromienia.
Może ustaną między ludźmi 
wszystkie wojny,
betlejemska gwiazda zaświeci ;
czas przyniesie spokojny.
Z opłatkiem w ręku
siądziemy do Wigilii, 
dobrych myśli i słów
nie zabraknie
w takiej pięknej chwili.
Może te słowa zapłoną,
jak lampka wieczna
i miłość prawdziwa 
przywróci odwieczny ład.

Wigilia z Mikołajem
Jak tu pięknie pod choinką!  Mała Alinka wzięła w rączki ozdoby choinkowe, sznur koralików i bombki kolorowe w których odbijało się światło wszystkich lampek.  Alinko!  Mama z pośpiechem odsuwała od dziecięcych rączek szklane ozdoby, żeby  uchronić maleńką przed skaleczeniem.  Szybko kończyła ubieranie choinki,  która miała być gotowa przed pojawieniem się pierwszej gwiazdki  i  wtedy ktoś zapukał do drzwi.  To był prawdziwy święty Mikołaj,  ubrany w  ładny  czerwony  płaszcz  i czapkę obramowaną białym kożuszkiem,  miał  także długa srebrną brodę, w której migotały złote gwiazdki  i jak wszystkie Mikołaje na świecie  dźwigał dużą torbę z podarunkami dla całej rodziny.  Prezenty  były pieknie zapakowane i opisane, mama odbierała paczki i układała  je pod  świątecznym drzewkiem  : dla Alinki i  tatusia Alinki i swój upominek ,  zapakowany  w ozdobny papier, także podarunki  dla  babci i dziadka, a nawet  dla pieska i kotka.  Alinka przebrana w mięciutką  czapkę Eskimoską otrzymała śliczne saneczki  z oparciem i lalę.  Aniołek z choinki mrugnął wesoło -  to dopiero będzie zabawa, śnieg miękki czeka, już nie mogę się doczekać wyprawy - ale Alinkę bardziej zainteresowała lala -  Dzidzia! - zawołała  dziewczynka radośnie,  jak tylko ją zobaczyła.  Dziadzio Mikołaj przyniósł  Dzidzię która otwierała i zamykała oczy,  a także płakała, tak jak Alinka, kiedy ją coś bolało,  śmiała się też wesoło  kiedy Alinka unosiła jej rączki do góry.  To był cudowny wieczór pełen radosnych wzruszeń.  Mama  poprosiła Mikołaja żeby pozostał z nimi na Wieczerzy Wigilijnej i   Mikołaj chętnie  się zgodził.  Za chwilę mama i babcia rozpoczęły  nakrywanie stołu,  a  Tatuś wraz z Alinką  i  Mikołajem  śpiewali   kolędy przy akompaniamencie   harmonijki  ustnej  wyjątkowego gościa. Kotek spał w swoim ciepłym posłaniu, piesek natomiast siedział obok Alinki i wesoło merdał ogonkiem. 


"Na kolanach u Mateńki
leży Jezus maluteńki;
stulił oba oczka,
bo już późna nocka." ( kolęda  ze śpiewnika dla dla dzieci)

Hej kolędo,  kolędo  prowadź Mikołaja, niech mu gwiazdki świecą z nieba, dzieci  niechaj go kochają. On jak nikt inny spełnia wszystkie marzenia a dzieje się to w czasie cudownych Świąt Bożego Narodzenia.


Helena 


wtorek, 7 listopada 2017

Święto zmarłych

Pojechałam na grób moich rodziców i dziadków. Mietek został w Elblągu, on poszedł nawiedzić groby swoich bliskich. Podróż była trochę uciążliwa, jak zwykle z przesiadkami z autobusu na autobus, ale pogoda dopisała. Groby były już ubrane, więc tylko trochę dokupiłam zniczy, wypisałam intencje modlitewne za zmarłych. Rodzina na miejscu w komplecie stawiła się na mszę świętą z procesją. To jest zawsze duże przeżycie, Święto Zmarłych, na cmentarzu, gdzie leży 80% ludzi znanych z dzieciństwa i młodości, spotykanych przy różnych okazjach. Rodzicom na wiosnę robimy ładny grób granitowy. dzisiaj jest tam tylko skromna drewniana obudowa, uwieńczona krzyżem. 

Boski krąg


Są przy mnie - rodzina
i przyjaciele, żywi i umarli,
współczułam im w  bólu,
byłam uczestnikiem radości.
Umarłych widziałam
jak wstępowali do nieba.
Na początku drogi 
opowiadali o sobie,
oddalając się coraz dalej
ku nieznanej świetlistej
przestrzeni bytu.

Żegnałam ich łzami,
łzy płynęły, 
nagle następowała cisza.
Wiem, że to był dzień
w którym połączyli się
ze świetlistym
boskim kręgiem.

Dusze pokutne
Chodzą po ziemi
dusze pokutne.
Są zamyślone, 
to znowu smutne,
wchodzą do domów, 
pukają w okna,
biedne zziębnięte, 
bardzo samotne.
Możesz je ogrzać.
- Zapal światełko,
ogrzej duszyczki
ciepłem wspomnienia.
Odmów modlitwę,
żeby do światła
mogły wkrótce
powędrować z cienia.
Słowa modlitwy,
słowa otuchy,
może nie będą
nawiedzać duchy.
Może już w niebie
usiądą społem,
a każda będzie
pięknym aniołem.

Zamyślenie

Jak wam wiedzie się
w zaświatach
drodzy kochani.
Dzisiaj spotykam was
tylko na fotografiach.
Tato, ciocie, wujkowie
dziadkowie i liczne grono
kuzynów. - Jak wam
wiedzie się w zaświatach?
Na grobach płoną znicze,
kwiaty zamyślone głowy
pochyliły.
Spotkały się dwa światy,
świat żyjących
i niebo umarłych.
Tam cisza, czy granie
harf anielskich?
Kochani,  najmilsi,
oczy zapiekły, to łzy perliste.
Gośćmi na ziemi jesteśmy,
harfy anielskie, zaświaty.
W albumie fotografie.
Tam sukienka,  garnitur w prążki,
kołnierzyk, w tle krajobraz
łąka,  wzgórza albo pokój, gdzie
komoda i lustro odbija drogą twarz.
Niedługo będziemy razem
w ciszy, lub wśród pieśni
aniołów w Niebie.






      








poniedziałek, 9 października 2017

Jesień na działce




Zebraliśmy winorośl i przynieśliśmy z działki kotka. Dzień przed dużymi deszczami i wichurą sezon
działkowy został zamknięty. Nie hodujemy warzyw, winorośl, trochę owoców, orzech laskowy to nasz majątek. W tym roku owoców było mało, ale i tak trochę słoików zrobiłam. Kotek  otrzymał imię Irys. Początkowo trochę wystraszony był, tęsknił za mamą, nawet baliśmy się, że nie będzie umiał jeść. Ale je bardzo ładnie i natychmiast nas zaakceptował. Nawet z kocią mamą i tatą nie dałby sobie rady późną jesienią i zimą. Koty działkowe są biedne, karmione przez cały sezon nagle zostają same na pustych działkach, gdzie tylko nieliczni począwszy od połowy października się pojawiają. Kilka lat temu byliśmy spacerkiem w środku zimy na działkach, coś piszczało na ścieżce - kotek kilkumiesięczny, lekki jak piórko. Zabrałam do miasta, wyskoczył z torby jak już dochodziliśmy do osiedla, ale teren osiedla kotkowi nieznany, nie widziałam go więcej. Nie wiem czy dał radę, czy przeżył. Pod blokiem tymczasem po ogródkach biegają dwie kocie rodziny, właściciele ogródków się denerwują, kociarze dokarmiają. Stres dla kotków duży, bo i psów sporo biega, ale coraz mniej luzem na szczęście. Irys się tymczasem u nas zadomawia. 

poniedziałek, 31 lipca 2017

Życie kształtami słów pisane.Antologia pezji.

Na początku tego miesiąca, czyli w lipcu 2017 r. otrzymałam Antologię poezji,  Życie kształtami słów pisane - pamięci Krzysztofa Lasoty. To praca zbiorowa stworzona z utworów około sześćdziesięciu poetów, zrzeszonych w grupie poetycko-literackiej Kształty słów. Wśród nich jest wiele już znanych nazwisk. Bardzo się cieszę, bo jest tam osiem moich wierszy. Całość wyboru wierszy została podzielona na cztery części 1.Wiosna - rodzenie się życia, fascynacja przyrodą 2. Lato - pełnia życia 3. Jesień - jako czas dojrzałości i zadumy 4. Zima - czas samotności, smutku,  czas w którym w przyrodzie nic się  rodzi, nie obdarza owocami sad

niedziela, 7 maja 2017

Mój Elblag




LEGENDY WARMII I MAZUR
Katedra elbląska pw. Świętego Mikołaja
                                                                                         

Pogezana

Kochane dzieci, kraina w której leży Elbląg to pruska Pogezania. Nazwę swą, kraj zarośli otrzymała ponieważ tak właśnie wyglądała roślinność tej ziemi. Bagna, sitowie, ciernista jeżyna i olszyna.
Więc nazwa od sitowia. A może po ślicznej kapłance, wróżbitce, córce pewnego możnego człowieka, kogoś z najbliższej świty przywódcy plemienia Prusów zamieszkującego dzisiejsze elbląskie okolice, którą oddał bogom na służbę. Nic o nim nie wiemy, córka natomiast miała na imię Pogezana.

„Co robisz Pogezano?
Pląsam w Świętym Gaju,
wianek mam na głowie,
choć bliżej, nie bój się
co cię czeka, powiem.

Pogezano, Pogezano,
czoło ci się chmurzy!
-Jakiś cień na drodze,
orszak widzę duży,
może obce wojsko,
może osadnicy.
Teraz widzę lepiej,
to chyba pątnicy.
Pojedziesz za nimi
daleko, w obce kraje
kiedy wrócisz ?
nie wiem, wróżba
nie podaje.
Dziękuję za wróżbę
i nisko się kłaniam.
Żegnaj, Święty Gaju
żegnaj Pogezana!
        
Pojechał  młody Prus w obce kraje, bo ciekawy był Świata bardzo, a młoda wróżbitka jeszcze go do tego wyjazdu zachęciła. Może trafił do chrześcijan. Kto wie. Historia nie podaje, a przecież  wkrótce  Świętopełk bardzo życzliwie orszak  Wojciechowy przyjmował. Nawet łodzi użyczył dla przewiezienia misjonarzy chrześcijańskich przez Zalew Wiślany  do osady Truso








Święty Wojciech i Korona Męczeństwa

Wędruje biskup Wojciech
po pruskiej ziemi,
błogosławi lud.
W dłoniach niesie monstrancję
a w niej hostii cud.

Płynie łodzią biskup Wojciech
przez Zalew Wiślany do Truso,
starszyzna pruska go przyjmuje,
nad nim orzeł polatuje
z koroną  męczeństwa w dziobie.

Pruscy wojownicy
wymachują mieczami.
Wracaj skąd przybyłeś mężu!
Nie ma dla ciebie miejsca
między nami.

Zamyślony biskup Wojciech
wsiada do łodzi,
nad nim orzeł polatuje,
korony męczeństwa pilnuje.
Brat  Radzim Gaudenty
i prezbiter Bogusza  Benedykt
zasiedli do wioseł.

Zatrzymali się na brzegu
tam gdzie gaj dębowy,
tam złożyli do snu
swe zmęczone głowy.

Orzeł usiadł na dębinie,
pierwszy pogoń  zobaczył,
wydał głośny okrzyk
i pobudził braci.

Pochowali się więc szybko
w przybrzeżnej olszynie,
został tylko biskup Wojciech
czekał, aż pruska łódź przypłynie.

Był bez broni, a oni z mieczami!
Dopełniła się miara męczeństwa,
Boże zmiłuj się nad chrześcijanami
i ich braćmi poganami.

Zaniósł  kapłan Wojciech do nieba
modlitwę ostatnią,
podczas gdy pruski wojownik
na dzidę jego świętą głowę zatknął.

Jak się król Bolesław Chrobry
o śmierci biskupa dowiedział,
natychmiast poselstwo wysłał
po święte ciało, żeby się w obcej
Podobny obrazziemi nie poniewierało.
Orzeł wracał z nimi do Gniezna.
Koronę męczeństwa na głowę
świętego Anioł męstwa nałożył
a tłum wiernych chrześcijan
pokłon mu złożył w Katedrze
Gnieźnieńskiej.


Piekarczyk
( opowiadanie z polskiego Elbląga)

Elbląskie Święto Chleba

Codziennie wczesnym rankiem,
idzie do pracy młody piekarczyk.
Dzwonią dzwony na kościele,
Świętego Mikołaja,
 - pomodlę się,  myśli.
I śpieszy w kierunku otwartej
staromiejskiej bramy oczywiście,
skąd głos dzwonów pięknego
kościoła na modlitwę
wiernych woła.
Nagle co to? biegną ludzie,
 krzyczą coś, przerażeni chyba.
- Najazd, napad ,zamykajcie bramę,
zamykajcie bramę, rozlega się dookoła,
już ostatni skoczyli w kierunku bramy,
prędko za nimi piekarczyk mały.
Obejrzał się za siebie
i widzi rycerzy krzyżackich
mrowie.
-         Nie zdążę, myśli. ratuj
Najświętsza Panienko.
co robić? prędko, prędko!
Chwyta za łopatę. Łopata
na szczęście metalowa, i w dodatku
całkiem nowa, ostra.
Przeciął linę. Opadła krata.
Uratowany i on i ci co tutaj
mieszkają ludzie. Cudem.
Tak będą mówić, o cudzie.
Piekarczyk własną  piekarnię założy,
miasto go przecież sowicie nagrodzi.
Może z chorągwią cechową pójdzie.
Na wieki w Miejskiej Księdze się znajdzie. 


Minęło wiele wieków historii miasta Elbląga, różne to były dzieje, pozostała jednak Księga Miejska, opowieść  średniowieczna o męczeństwie świętego Wojciecha  i  legenda o piekarczyku. Pozostała brama na której w kamieniu widnieje wyraźnie  wyryta forma łopaty piekarskiej . 
                                                                                                                   
Figura Piekarczyka przed Bramą Targową







środa, 22 marca 2017

Dzieci z Downem

Często w drodze do pracy spotykam jadące na terapię do specjalnych ośrodków usprawniających, dzieci chore na Downa. Kilkunastoletnie dzieci  jadą tam same, lub pod opieką któregoś z rodziców. Są dosyć dobrze zbudowane, powiedziałabym korpulentne (niektóre),widać, że mają dobry apetyt, lubią jeść, są ufne, radosne, rozmawiają, śmieją się. Opóźnienie w rozwoju nie przeszkadza radości życia. Dzieci zresztą z każdym rokiem nabierają usprawnień. Szybciej od człowieka pierwotnego uczą się możliwości zastosowania rożnych narzędzi. Nie zatrzymały się w rozwoju, ich rozwój intelektualny trwa cały czas, tylko wolniej. W przeciwieństwie do innych dużych wad genetycznych, które w połączeniu z wadami fizycznymi nie dają nadziei na żaden rozwój intelektualny. Lubię spotykać te dzieci, nasze uśmiechy są szczerze wzajemne.


czwartek, 9 marca 2017

Opatrzność




Oko Boga

Bóg jest wszędzie,

w kwitnącym kwiecie,

w zielonym drzewie,

w niebieskim bezkresie,

wśród gwiazd Drogi Mlecznej.



Jest w naszych myślach,

pieśni i słowie, niesie radości

 i nie opuszcza nas

 wśród  kłopotów

 dnia codziennego.



Podtrzymuje w smutku

 i każdym  cierpieniu,

jest obok nawet gdy

w wielkim zwątpieniu

 tonie niejedna dusza.

Kimże  jest człowiek

 wobec Wszechświata?



Oko Boga, oko Opatrzności

pełne miłosierdzia i miłości

do stworzenia jest z nami

 w chwili poczęcia,

 dorastania, jest przy śmierci.

Uczy miłości, pokory, odwagi.



Kim  bylibyśmy bez naszego

 boskiego Nauczyciela?

Bezładnym kłębkiem emocji,

być może kapryśnym dzieckiem,

 pełnym przerażenia

wobec przykrości życiowych,

 lęku przed śmiercią.



Dziękuję Ci Boże,

za otrzymane dobro,

proszę Ciebie Boże,

nie opuszczaj w potrzebie

ani mnie,  ani żadnego

 innego stworzenia...



Uwolnij duszę od lęku,

pozwól pokonać cierpienia,

tylko z Tobą niełatwe

staje się możliwe do zrobienia.

 Jeżeli możesz daj trochę radości,

żebym nie zwątpiła w życia starości.

Napisałam ten wiersz kilka miesięcy temu, jest prawdziwy, tak rozumiem przesłanie wiary katolickiej. Niedawno w Boliwii zginęła młoda wolontariuszka katolicka Helena Kmieć. Oglądam w TV i pismach jej mądrą, piękna twarz. Harcerka, wolontariuszka, dobra, pogodna osoba nie żyje. Jak napisał reporter z Gościa Niedzielnego jej przykład pociągnie wielu młodych do czynów pięknych i szlachetnych. Oby tak było.