Zebraliśmy winorośl i przynieśliśmy z działki kotka. Dzień przed dużymi deszczami i wichurą sezon
działkowy został zamknięty. Nie hodujemy warzyw, winorośl, trochę owoców, orzech laskowy to nasz majątek. W tym roku owoców było mało, ale i tak trochę słoików zrobiłam. Kotek otrzymał imię Irys. Początkowo trochę wystraszony był, tęsknił za mamą, nawet baliśmy się, że nie będzie umiał jeść. Ale je bardzo ładnie i natychmiast nas zaakceptował. Nawet z kocią mamą i tatą nie dałby sobie rady późną jesienią i zimą. Koty działkowe są biedne, karmione przez cały sezon nagle zostają same na pustych działkach, gdzie tylko nieliczni począwszy od połowy października się pojawiają. Kilka lat temu byliśmy spacerkiem w środku zimy na działkach, coś piszczało na ścieżce - kotek kilkumiesięczny, lekki jak piórko. Zabrałam do miasta, wyskoczył z torby jak już dochodziliśmy do osiedla, ale teren osiedla kotkowi nieznany, nie widziałam go więcej. Nie wiem czy dał radę, czy przeżył. Pod blokiem tymczasem po ogródkach biegają dwie kocie rodziny, właściciele ogródków się denerwują, kociarze dokarmiają. Stres dla kotków duży, bo i psów sporo biega, ale coraz mniej luzem na szczęście. Irys się tymczasem u nas zadomawia.