środa, 19 czerwca 2013

MISTRZOWIE LITERATURY


W Dyskusyjnym Klubie Książki  przyszedł czas na przerwe wakacyjną, wykorzystując wolny czas napisałam krótką recenzję czerwcowej lektury.

AMOS OZ

           Amos Oz to literacki pseudonim Amosa Klausnera, izraelskiego pisarza i eseisty który urodził się 4 maja 1939 roku w Jerozolimie i dorastał w kibucu Hulda. Tam ukończył szkołę średnią,  następnie służył w wojsku i po zakończeniu służby ukończył historię literatury i filozofię na Uniwersytecie Hebrajskim w Jerozolimie. Po studiach wrócił do pracy w kibucu gdzie pracował jako rolnik. Książka „Sami swoi”  wyrosła więc z jego osobistych doświadczeń. Amos Oz jest uważany za najwybitniejszego  pisarza  izraelskiego, za swoje utwory  otrzymywał wiele nagród i jest jednym z faworytów Literackiej nagrody Nobla także od wielu lat działaczem na rzecz pokoju między narodami. W Polsce e jego twórczość jest znana, między innymi otrzymał Doktorat Honoris Causa Uniwersytetu Łódzkiego

        „Wśród swoich” to osiem opowieści których  fabułą są losy społeczności żydowskiej zgromadzonej w kibucu Jikhat. Książkę wydało wydawnictwo „Rebis” w 2013 roku. Kibuc to szczególne miejsce, najlepszym porównaniem dla tego miejsca jest „komuna”, a więc opisuje Oz życie Żydów w komunie, gospodarstwie kolektywnym, gdzie każdy ma z góry określone obowiązki, gdzie wszystkie sprawy, również rodzinne rozstrzyga się na zgromadzeniu wybranej starszyzny,  a dzieci wychowują się w dziecińcu, tam śpią, uczą się, bawią. Z rodzicami mają kontakt ograniczony. Dzieje się tak zgodnie z zasadą, że dzieci należą do wszystkich. Amos Oz który sam wychował się w kibucu jest wrażliwym i doskonałym psychologiem, w opowieści „Chłopczyk” opisuje małego Juvala który jest dzieckiem lękliwym, nieśmiałym, moczy się w nocy i bardziej niż inne dzieci potrzebuje opieki rodziców. Tymczasem Juval tak jak inne dzieci w kibucu spędza większość czasu w dziecińcu, tam bawi się z dziećmi, tam śpi we własnym łóżeczku i nie może przytulić się do mamy ani taty. Juval przytula więc gumową  kaczuszkę, dzieci wyśmiewają się z niego nieustannie.  Niestety dzieci są okrutne i pewnego razu niszczą chłopcu jego zabawkę. ucieczka Juvala do własnego domu nie sprawi, że tam pozostanie, owszem, ojciec z żalem i bólem odprowadzi dziecko z powrotem do dziecińca, spróbuje na własną rękę wyrównać krzywdy jakich jego syn doznał od dzieci przez co narazi się całej społeczności  i być może tylko wychowawczynie będą się lepiej dziećmi opiekowały po tym incydencie.

Każda z opowieści Amosa Oza zasługuje na uwagę, dzięki  kunsztowi literackiemu, który sprawia, że najbardziej błahe sprawy nabierają szczególnego znaczenia. Społeczność kibucu  jest nieduża, większość pracuje na roli.   To takie specyficzne   miejsce, gdzie wszyscy wiedzą wszystko o sąsiadach, nie ma tam miejsca na intymność, domki mają cienkie ściany.  Taki na przykład Cvi Prowizor z selekcji zieleni.  Samotny stary kawaler z upodobaniem czyta prasę, a jego umysł ma szczególną właściwość, zapamiętuje tylko złe wieści. Jego sąsiedzi omijają go więc, a nawet nazywają Aniołem Śmierci.  Osnat i Arielę  z opowiadania „Dwie kobiety”  natomiast połączyła miłość do jednego mężczyzny. Rozwiedziona Osnat służy Arieli dobrymi radami, pisze do niej listy. Natomiast Mosze Jaszar z opowiadania „Ojciec”  ma rodzinę w pobliżu kibucu i ojca w domu starców, żeby  go  jednak odwiedzić musi uzyskać specjalne pozwolenie od przełożonych, uzyskuje je i jedzie odwiedzić ojca.  Z wyjazdem za granicę jest jednak większy problem wie o tym Henia Kalisz, która chciałaby żeby jej syn wyjechał na studia do Włoch. Tam mieszka jej młodszy brat Artur. Jotam mógłby mieszkać  u Artura, tylko czy kibucowa starszyzna czyli  walne zgromadzenie zgodzi się na wyjazd jej syna do Włoch? Czy Jotam  naprawdę chce wyjechać, żeby być może nigdy nie wrócić  do kibucu, czy zabraknie mu odwagi…opowiadanie nie rozstrzyga tego. 

            Czytając Amosa Oza  poruszamy się w kręgu marzeń, bolesnych doświadczeń, drobnych radości i tęsknot. Historie poszczególnych osób dzieją się  w kręgu gestów i myśli. Celebrowanie codziennych czynności sprawia, że każda wykonywana praca nabiera znaczenia, nawet  jak ktoś  układa roboczy fartuch żeby zasiąść do poobiedniej herbaty. Gospodarstwo kolektywne nie jest rajem, tylko miejscem ciężkiej, żmudnej pracy. Jego założyciele to jednak utopiści, którzy spełniają w ten sposób marzenie o własnej, samowystarczalnej ojczyźnie. Czy są w stanie stworzyć małej społeczności bezpieczne i przyjazne miejsce, czy przeciwnie rozbudowana w szereg zakazów  biurokracja i wzajemne sąsiedzkie waśnie stworzą wielu czyściec, w katolickim pojęciu tego słowa.

 

sobota, 1 czerwca 2013

Biografia pozytywna


Literatura pomaga przezwyciężyć słabości.
            Chciałabym polecić czytelnikom „ książkę Philippe Pozzo di Borgo pt  „Drugi oddech”. Jest to jedna z  lektur które omawiane były w „ Elbląskim Dyskusyjnym Klubie Książki”. Książka jest opowieścią biograficzną. Philippe Pozzo di Borgo to francuski arystokrata, jego dzieciństwo i młodość upłynęły w gronie rodziny wśród ciekawych wydarzeń. Pasjonuje się sportem, jest żeglarzem i paralotniarzem, podróżuje, ma piękną i mądrą żonę Beatrice. Zostaje dyrektorem wytwórni win i szampanów Pommery i nagle wszystko zaczyna się komplikować. Jego żona nie może urodzić dziecka, po kilku poronieniach decydują się więc na adopcję. Później Beatrice zachorowała  jeszcze na raka.  Po wielu chemioterapiach i operacji serca  rak został zaleczony więc małżonkowie wyjechali  na wakacje, tam przypadkowe zranienie o kamień morski spowodowało powrót choroby i  trwałą ranę nogi Beatrice.  Philippe Pozzo był dobrym i czułem opiekunem żony w czasie jej choroby, wówczas wydarzył się wypadek na paralotni który odwrócił sytuację. Czterokończynowe porażenie sprawiło, że teraz on bardziej potrzebował opieki. Uczył się wszystkiego, oddychania, przełykania pokarmów, utrzymywania się w pozycji pionowej na wózku. Czuła opieka żony, rodziny i przyjaciół sprawiła, że nie utracił wiary w sens życia. Na spotkaniu zorganizowanym przez Chrześcijańskie Stowarzyszenie Niepełnosprawnych opowiedział o „Drugim oddechu” jaki udało mu się dzięki żonie otrzymać. Drugi oddech to drugie życie, zupełnie inne niż dotychczasowe. Człowiek czynu, biznesmen i sportowiec zamienił się w człowieka refleksyjnego jak napisał „Ponad słowami, ponad ciszą odkrywa własne człowieczeństwo. Ciało dotychczas wynoszone pod niebiosa powoli zaciera się na rzecz odnowionego umysłu, wzmocnionej duchowości, odruchu serca.” Chora żona nie sprostałaby sama opiece więc ważną osobą w rodzinie Pozzów został Algierski opiekun Abdel, przyjęty początkowo na próbę, złodziejaszek i spryciarz a nawet szef bandy  w ubogiej dzielnicy  stał się najlepszym opiekunem sparaliżowanego autora. Otrzymał  w zamian nowy dom, gdzie był szanowany,  lubiany i dobrze opłacany.  Co pociągnęło chorego autora w osobowości muzułmanina Abdela?  szczególnie chyba poczucie humoru, inteligencja, to że dobrze gotuje i szybko podejmuje decyzje (konieczne w przypadku nagłego wyjazdu do szpitala), poza tym w świecie arabskim męskie przyjaźnie są kultywowane, mężczyzna jest ważniejszy niż kobieta,  więc opieka Abdela jest solidna.  Opisana przez Philippe Pozzo di Borgo przyjaźń stała się również motywem filmu „Nietykalni” w reżyserii Oliviera Nakache'a i Erica Toledano . W filmie, który powinien być dramatem jest wiele elementów komediowych,   ponieważ czy często zdarza się przyjaźń między bogatym arystokratą a pochodzącym z marginesu byłym więźniem? Jednocześnie jest to spotkanie niezwykłe  i podnoszące na duchu.  Ukończony w 2011 roku film podobnie jak książka „Drugi oddech” ma ogromne powodzenie.  W  Maroku gdzie obecnie mieszka,  spotkał też autor swoją drugą żonę Khadiję.
Książka jest wzruszającą lekturą, mówi o sensie życia mimo wielu fizycznych ograniczeń, o zmaganiu z bólem, cenie przyjaźni i miłości, o tym, że radość może istnieć mimo cierpienia, że również człowiek z czterokończynowym porażeniem „tetraplegik” może mieć swoje chwile szczęścia,  a jego postawa pomóc wielu chorym i zdrowym ludziom. O tym także, że trzeba uczyć się zarówno pomagać jak pomoc przyjmować. To niezwykła poetycka opowieść którą warto przeczytać.

                                                               moja recenzja ukazała się w czaspismie "Razem z Tobą"
                                                                                         

Dzień Dziecka

       Dzień Dziecka dzisiaj, to miłe rodzinne święto. Dzieciaki spodziewają się tego dnia wielu wymarzonych prezentów. Nie takich dużych jak komunijne, bo to cykliczne święto, ale już na przykład deskorolka mogłaby być, albo ta nowa Barbie, kolekcja z pieskiem albo z kucykiem. Dziewczynki uwielbiają te lale. Dzięki nim dorosłość staje się marzeniem osiągalnym. Lale są modnie ubrane, uczesane. Mają niezbędne akcesoria potrzebne w domu, ogrodzie lub na wakacjach.  Ostatnio pojawiły się też niedojrzałe Monstery, te przypominają wyglądem nastolatki, mają drobne twarze, duże oczy, odrobinę za długie ręce albo nogi. Po prostu nastolatki...w pełnej krasie. Zaglądam czasem do sklepu z zabawkami i wtedy bardzo pragnę wrócić do dzieciństwa i urządzić swój kącik z ulubionymi zabawkami. Niestety do dzieciństwa się nie wraca, można je pielęgnować w sobie inaczej, duszę zachować młodą, nieskłonną do "biadoleń", żalów, utyskiwań.
     Rozpoczął się czerwiec i za oknem trawy bujne. Akacje w rozkwicie, więc zapach unosi się dookoła niebiański i pszczółki lecą do miododajnych drzewek i inne owady. Kalina w ogrodzie nieopodal także cała obsypana kwieciem bujnym, kocham kaliny, to piękne krzewy ozdobne. Niestety nie wyhodowałam ich jeszcze w ogródku, mamy za to całą ścieżkę obsypaną piwoniami. Rozpoczynaja rozkwitać, ich różane kwiatowe płatki od wieków uświetniają procesję Bożego Ciała w kościele katolickim. Przynosimy je do domu naręczami i stawiamy w  wazonach. Oglądam warzywnik, cudem widać go w bujnej trawie, najwięcej trawy w lubczyku, nie wiadomo dlaczego... ale obok rozrasta się cukina i patisany, nieśmiało wyrasta pietruszka i marchew. Koperek nie wiadomo dlaczego posiał się w cukinii, niech rośnie. Nasz ogródek trochę dziki jest, ale to nie szkodzi, jest dużo przyjemności z niego, można posiedzieć na trawie, można usmażyć kiełbaski albo warzywa, sąsiadkę zaprosić czasem...