Często w drodze do pracy spotykam jadące na terapię do specjalnych ośrodków usprawniających, dzieci chore na Downa. Kilkunastoletnie dzieci jadą tam same, lub pod opieką któregoś z rodziców. Są dosyć dobrze zbudowane, powiedziałabym korpulentne (niektóre),widać, że mają dobry apetyt, lubią jeść, są ufne, radosne, rozmawiają, śmieją się. Opóźnienie w rozwoju nie przeszkadza radości życia. Dzieci zresztą z każdym rokiem nabierają usprawnień. Szybciej od człowieka pierwotnego uczą się możliwości zastosowania rożnych narzędzi. Nie zatrzymały się w rozwoju, ich rozwój intelektualny trwa cały czas, tylko wolniej. W przeciwieństwie do innych dużych wad genetycznych, które w połączeniu z wadami fizycznymi nie dają nadziei na żaden rozwój intelektualny. Lubię spotykać te dzieci, nasze uśmiechy są szczerze wzajemne.
środa, 22 marca 2017
czwartek, 9 marca 2017
Opatrzność
Oko Boga
Bóg jest wszędzie,
w kwitnącym kwiecie,
w zielonym drzewie,
w niebieskim bezkresie,
wśród gwiazd Drogi Mlecznej.
Jest w naszych myślach,
pieśni i słowie, niesie radości
i nie opuszcza nas
wśród kłopotów
dnia codziennego.
Podtrzymuje w smutku
i każdym cierpieniu,
jest obok nawet gdy
w wielkim zwątpieniu
tonie niejedna dusza.
Kimże jest człowiek
wobec Wszechświata?
Oko Boga, oko Opatrzności
pełne miłosierdzia i miłości
do stworzenia jest z nami
w chwili poczęcia,
dorastania, jest przy śmierci.
Uczy miłości, pokory, odwagi.
Kim bylibyśmy bez naszego
boskiego Nauczyciela?
Bezładnym kłębkiem emocji,
być może kapryśnym dzieckiem,
pełnym przerażenia
wobec przykrości życiowych,
lęku przed śmiercią.
Dziękuję Ci Boże,
za otrzymane dobro,
proszę Ciebie Boże,
nie opuszczaj w potrzebie
ani mnie, ani żadnego
innego stworzenia...
Uwolnij duszę od lęku,
pozwól pokonać cierpienia,
tylko z Tobą niełatwe
staje się możliwe do zrobienia.
Jeżeli możesz daj trochę radości,
żebym nie zwątpiła w życia starości.
Napisałam ten wiersz kilka miesięcy temu, jest prawdziwy, tak rozumiem przesłanie wiary katolickiej. Niedawno w Boliwii zginęła młoda wolontariuszka katolicka Helena Kmieć. Oglądam w TV i pismach jej mądrą, piękna twarz. Harcerka, wolontariuszka, dobra, pogodna osoba nie żyje. Jak napisał reporter z Gościa Niedzielnego jej przykład pociągnie wielu młodych do czynów pięknych i szlachetnych. Oby tak było.
wtorek, 7 marca 2017
Pisanie dziennika
Jak szybko mijają chwile, jak szybko mija czas. Spędzam go na przepisywaniu dziennika męża. To dobre odtwórcze zajęcie. Zaniedbałam może przez to moje wpisy. Pisany odręcznie dziennik Mietka mnie zadziwia. Podczytywałam czasem jego fragmenty, ale to nie to samo co dokładne, zdanie po zdaniu wgłębianie się w treść przeżyć drugiej bliskiej osoby i przypominanie sobie wielu wspólnych chwil i dni. Bo Mietek mniej pisze na tematy "ogólne" na każdej z kart jest dokładny opis wydarzeń minionych lat i dni. Jest więc dokładność w opisywaniu rzeczywistości i wiele przeżyć jakie przyniosły kolejno praca, wydarzenia w świecie i domowe. Z domowych najwięcej radości "działkowych" i spotkania z ludźmi. Najciekawsze w tym wszystkim jest odkrywanie duszy drugiego człowieka. Mężczyzna jawi się na kartach dziennika w pełnej prawdzie i delikatności duszy. Jest mądry, wrażliwy, twórczy. Jest wrażliwszy może nawet niż kobieta. Ponieważ nacieszyłam się już trochę minionym czasem naszego wspólnego życia, może też wrócę do kontynuacji swojego nieregularnego bardzo pamiętnika-myślnika. Na zdjęciu urodziny i imieniny Mieczysława.
Subskrybuj:
Posty (Atom)