rysunki : Lenka B. z Torunia, lat 9
Wycieczka Zuzi i Ludka
Daleko,
daleko,
za
górą, za rzeką
Przed
nim niezabudki
błękitnie
kwitnące,
ogrzewane
słońcem.
Przyszła
Zuzia mała,
buzia
się zaśmiała.
Weszła
do ogródka
przywitała
Ludka,
bardzo
wesołego
kolegę
miłego.
Miał
żółty kubraczek
i
trzymał wiatraczek.
Polecieli w górę,
nad
różową chmurę.
Spotkali
tam wróżki
i
aniołki duszki.
Jedli
smaczne lody,
robili
zawody,
świat
widzieli z góry.
Na
koniec przygody
do
domku wrócili.
Dzionek
był przemiły,
chociaż
Zuzi mama
trochę
zagniewana.
Nie
wiedziała przecież,
gdzie
ma szukać dzieci.
Zamek z piasku
Zosia,
Jacek, Witek i Piotruś
budują
na plaży zamek z piasku,
widziały
go na obrazku
w
kolorowej książce.
Zosia
ma wiaderko,
dzielnie
wodę nosi,
Jacek
dobrym jest kolegą,
więc
pomaga Zosi.
Wituś łopatką kopie fosę,
tam
nalewa Zosia wodę.
A
Piotrek buduje wieże i mury
-
zamek będzie bardzo duży.
Jeszcze
tylko flaga Polski
na
najwyższej wieży.
Rodzice podziwiajcie,
im pochwała się należy!
Słońce
tak radośnie świeci,
zmęczyły
się przy pracy dzieci.
Mamy
zapraszają na lody,
najpyszniejsze owocowe.
Zosia
zamawia bananowe,
Jacek
prosi o malinowe,
Witek
wybrał truskawkowe,
a
Piotruś pomarańczowe.
Usiedli
pod parasolem,
jedzą bardzo
pyszne lody
i
spoglądają na wodę,
na
statki płynące morzem.
A
za statkami morskie ptaki
w
dal poszybowały.
One
prowadzą marynarzy!
- zawołał Piotruś mały.
Radośnie
wrócili na plażę,
zdjęcie
budowli zrobili
na
wystawę w przedszkolu,
żeby koledzy zobaczyli.
Później
wszyscy się kąpali.
Było
przy tym pisku i krzyku
co
niemiara, zawsze, kiedy
duża
fala się przybliżała.
Ale
zbliżał się już wieczór,
dzieci
się z morzem pożegnały,
i wesoło do domu wracały.
To
była udana wyprawa.
Będzie
o czym opowiadać!
O
wyjeździe nad morze,
radosnych
zabawach w piasku
a
także kąpielach w wodzie.
Grzybobranie
Grzybobranie,
grzybobranie,
młody
ma ochotę na nie!
Koszyk
w rękę, w drogę rusza.
Kusi
go największa głusza.
Nie
boi się nawet dzika,
przed
którym sąsiad na drzewo,
bardzo
wystraszony umykał.
tam,
gdzie inni nie przeszkodzą.
Oto
siedzi w sercu głuszy
i
podziwia leśne cuda.
Pod
brzozami koźlak siedzi,
w
sosnach można spotkać kurkę,
borowiki
i prawdziwki.
Ma w
koszyku grzyby wszystkie.
Potem
trafia do młodnika,
o
maślaki się potyka.
Już
zabrakło miejsca w koszu,
więc
pakuje do plecaka.
Nie prędko
trafi się okazja taka!
-
Gdyby konkurs ogłoszono,
pewna
- myśli - dzisiaj nagroda.
Niestety
sam po lesie wędruje,
świeżym
powietrzem się delektuje,
zebranymi
grzybami zachwyca.
Spogląda
na nieboskłon,
chyba
pora wychodzić z młodnika,
potem
borem i brzegiem strumyka,
żeby
tylko nie pobłądzić,
do
autobusu na czas zdążyć.
W
domu rozłoży dary natury
-
niech podziwiają staruszkowie,
którym
las już nie w głowie.

