niedziela, 28 czerwca 2020

Wakacyjna stronka dla dzieci

Miłych wakacji życzę Wam dzieci, niechaj marzenie balonem poleci i zaprowadzi każde w takie  piękne miejsce, o którym zamarzyło serce.


rysunki : Lenka B. z Torunia, lat 9 

Wycieczka Zuzi i Ludka

Daleko, daleko,
za górą, za rzeką
był domek malutki.
Przed nim niezabudki
błękitnie kwitnące,
ogrzewane słońcem.

Przyszła Zuzia mała,
buzia się zaśmiała.
Weszła do ogródka
przywitała Ludka,
bardzo wesołego
kolegę miłego.

Miał żółty kubraczek
i trzymał wiatraczek.
Polecieli  w górę,
nad różową chmurę.
Spotkali tam wróżki
i aniołki duszki.

Jedli smaczne lody,
robili zawody,
świat widzieli z góry.
Na koniec przygody
do domku wrócili.

Dzionek był przemiły,
chociaż Zuzi mama
trochę zagniewana.
Nie wiedziała przecież,
gdzie ma szukać dzieci.

Zamek z piasku

Zosia, Jacek, Witek i Piotruś
budują na plaży zamek z piasku,
widziały go na  obrazku
w kolorowej książce.

Zosia ma wiaderko,
dzielnie wodę nosi,
Jacek dobrym jest kolegą,
więc pomaga Zosi.

Wituś łopatką kopie fosę,
tam nalewa  Zosia wodę.
A Piotrek buduje wieże i mury
- zamek będzie bardzo duży.

Jeszcze tylko flaga Polski
na najwyższej wieży.
Rodzice  podziwiajcie,
im  pochwała się należy!

Słońce tak radośnie świeci,
zmęczyły się przy pracy dzieci.
Mamy zapraszają na lody,
najpyszniejsze  owocowe.

Zosia zamawia bananowe,
Jacek prosi o malinowe,
Witek wybrał truskawkowe,
a Piotruś  pomarańczowe.

Usiedli pod parasolem,
jedzą  bardzo  pyszne lody
i spoglądają na wodę,
na statki płynące morzem.

A za statkami morskie ptaki
w dal poszybowały.
One prowadzą marynarzy!
- zawołał  Piotruś mały.

Radośnie  wrócili na plażę,
zdjęcie budowli  zrobili
na  wystawę w przedszkolu,
żeby  koledzy zobaczyli.

Później wszyscy się kąpali.
Było przy tym pisku i krzyku
co niemiara, zawsze, kiedy
duża fala się przybliżała.

Ale zbliżał się już wieczór,
dzieci się z morzem pożegnały,
i  wesoło do domu wracały.
To była udana wyprawa.

Będzie o czym  opowiadać!
O wyjeździe  nad morze,
radosnych zabawach w piasku
a także kąpielach w wodzie.

Grzybobranie

Grzybobranie, grzybobranie,
młody ma ochotę na nie!
Koszyk w rękę, w drogę rusza.
Kusi go największa głusza.
Nie boi się nawet dzika,
przed którym sąsiad na drzewo,
bardzo wystraszony umykał.
I wędruje w las daleko,
tam, gdzie inni nie przeszkodzą.
Oto siedzi w sercu głuszy
i podziwia leśne cuda.
Pod brzozami koźlak siedzi,
w sosnach można spotkać  kurkę,
borowiki i prawdziwki.
Ma w koszyku grzyby wszystkie.
Potem trafia do młodnika,
o maślaki się potyka.
Już zabrakło miejsca w koszu,
więc pakuje do plecaka.
Nie prędko trafi się okazja taka!
- Gdyby konkurs ogłoszono,
pewna - myśli -  dzisiaj  nagroda.
Niestety sam po lesie wędruje,
świeżym powietrzem się delektuje,
zebranymi grzybami zachwyca.
Spogląda na nieboskłon,
chyba pora wychodzić z młodnika,
potem borem i brzegiem strumyka,
żeby tylko nie pobłądzić,
do autobusu na czas zdążyć.
W domu  rozłoży  dary natury
- niech podziwiają staruszkowie,
którym las już nie w głowie.

Helena ML