Pierwszy dzień wiosny minął, w tym roku z datą 20 marca. Rekolekcje dobiegły już końca. Ksiądz rekolekcjonista mówi w tym roku kazania skierowane do rodziny. Na zakończenie cały Kościół modlił się w intencji rodzin. O odnowę ducha, o zgodę w rodzinie, o to, żeby również naszym przodkom wymodlić niebo, bo to istotne w wierze katolickiej. Ja modliłam się o więcej sił i wolnego czasu, naprawdę jestem zmęczona, a chciałabym jeszcze trochę móc uczestniczyć w życiu. Również o możliwość odwiedzenia rodziny od czasu do czasu, bo chcę zrobić genealogię. O 20 lat za późno, bo najstarsze ciocie poumierały a młodzi niewiele wiedzą o przodkach.
Na zakończenie rekolekcji cały Kościół uczestniczył w Drodze Krzyżowej. Brzozowy krzyż niosły po kolei wszystkie wspólnoty. Było uroczyście, płonęły świece, wznosiły się ręce z krzyżami a chóralny śpiew pieśni wielkopostnych słychać było w całym osiedlu. Ta Droga Krzyżowa przygotowała mnie do Świąt Zmartwychwstania najpełniej - myślę.
poniedziałek, 26 marca 2012
Wiek emerytalny
Moim zdaniem idealny to 60 lat dla kobiet i 65 dla mężczyzn. Zdecydowanie protestuję przeciw reformie emerytalnej, która ma ten wiek zmienić. Moim zdaniem, kto chciałby pracować dłużej mógłby, powiedzmy otrzymałby 70 % emerytury wówczas i pensję. Ale u wielu wydolność fizyczna kończy się właśnie w takim wieku, u niektórych nawet wcześniej. Mąż protestuje, jest za zrównaniem wieku kobiet i mężczyzn, tylko jakoś do kuchni się nie garnie, w rezultacie ja mam jeden etat w pracy, drugi w domu, on tylko jeden. Ładnie wygląda dzięki temu, ja natomiast brzydnę, po mnie widać zmęczenie... Wiadomo, kobieta więcej krząta się przy kuchni więc niech ma te kilka lat wcześniej, chyba, że chciałaby dłużej popracować. Ludzie dzisiaj żyją dłużej, bo są lekarstwa lepsze, biowitale, powrót do ziół i delikatniejszej kuchni... ale wcale nie są silniejsi. 65-latek po dachu nie pochodzi, już 50-latka zwisa z drzewa jak gruszka, a tak niedawno swobodnie zrywała wiśnie... ale powiedzmy da radę, 60- latka nie daje rady, 65-latka zdecydowanie nie daje rady. Staruszkowie w pracy są nieporadni, może w małym sklepiku jeszcze postałby jeden z drugim, przy komputerze, może na pół etatu... na cały już nie... Nauczyciel raczej da radę, przykładem są wykładowcy w wielu uczelniach, którzy nie odchodzą do 70-tego roku życia. Starsi lubią młodzież, lubią przekazywać cenne rady i inne dary (wiedzę). Gdyby pracowali tylko ci co chcą, to by było w porządku, jak wszyscy, to już przymus i wymuszanie wyjazdu młodych za granicę. Nam powinno zależeć na młodych, oni powinni chcieć zostać w kraju, w Polsce. Matki wychowujące dzieci powinny otrzymać do pójścia dziecka do przedszkola rekompensatę za macierzyństwo. Nawet te 600 złotych z odprowadzoną minimalną składką na emeryturę, jeżeli same by nie odprowadzały by je zadowoliło. I tylko taki system by kraj uzdrowił.
poniedziałek, 19 marca 2012
Wiosna blisko
Wiosna tuż, tuż. Za nami pierwsza burza, dni coraz dłuższe, nie miałam czasu porozglądać się po ogródkach, a szkoda, bo tam podobno wiosnę można spotkać. Wieczorem bywam zmęczona, dzisiaj bardzo, tak bardzo, że nie byłam w stanie umyć umywalki. Może chwila przy komputerze pomoże. Na półce czeka książka Danuty Wałęsowej "Marzenia i tajemnice". W kościele zaczęły się rekolekcje. To drugie na pewno pilniejsze. Rekolekcji czas odrodzi to co piękniejsze w nas. Wczoraj ksiądz mówiło ważności spraw, żeby ułożyć na początku listy najważniejsze, a na końcu, co niekoniecznie robić trzeba, chyba miał rację.
Subskrybuj:
Posty (Atom)