sobota, 22 marca 2014

Wszeogarniająca depresja

Depresja to stan umysłu. Widok z okien mojej duszy  nie jest radosny.   Wszyscy dookoła mają problemy. Pani J. ma rentę jeden tysiąc złotych. Opłata mieszkaniowa pięćset złotych, lekarstwa trzysta, na życie ( jedzenie, ubranie) pozostaje jej 200 złotych. W Podobnej sytuacji jest pani C i pani A. W gorszej jeszcze sytuacji jest pani G. Ma tylko zasiłek na dzieci i małe niedochodowe gospodarstwo, dwa hektary z których opłaca CRUS bo musi, żeby go nie stracić.  Pani G. hoduje 50 kurek i obsiewa swoje dwa hektary jakimś zbożem, które potem kurki zjadają, ma też trochę warzyw na własny użytek. W gospodarstwie jest nieustanny deficyt. Schorowany jest mąż a i ona sama w nie najlepszej kondycji, nie mówiąc o wiecznie chorujących dzieciach, ale nikt nie składa dokumentów w ZUS, chociaż na pewno otrzymaliby rentę, może nawet i pani G a na pewno jej mąż...  Źródłem utrzymania rodziny była babcia, z niewysoką rentą, ale teraz babcia choruje i 80% renty idzie na potrzeby babci... W domu jest więc więc nieustanny płacz i narzekanie. Żeby powiększyć rodzinie nieszczęście odebrano zasiłek opiekuńczy na babcię, chociaż według danych na osobę w tej rodzinie ( opiekun + podopieczny) przypada dwieście złotych miesięcznie.... Więc odebranie zasiłku prawdopodobnie było bezprawne...W takiej sytuacji mało już obchodzą człowieka sytuacje w sąsiednich państwach. Tymczasem do okien puka już wiosna, kwiaty rozkwitają, gołębie radośnie skubią trawę, a jest ich w miastach prawie tyle co ludzi. Na wsi gołębi zdecydowanie mniej a i wróbli mniej, pod naszymi oknami w krzakach ligustru nieustannie ćwierkanie wróbli... Gołębie wychodzą z zimowej depresji, człowiek niezależnie od pór roku swoją przypadłość ma.