Czas mija za szybko, nie nadążam. Zgubiłam gdzieś majowe odurzenie zapachem bzu, czerwiec z maturami, kwitnącymi kasztanami i wymarzonymi wakacjami młodzieży. Już lipiec, mąż ma urlop, a co się z tym wiąże dużo wolnego czasu. Ja urlopu nie mam, czasem udaje mi się dzień wybłagać. Korzystając z tych "wybłaganych" dni trochę zwiedzamy Polskę, trochę odwiedzamy mamę i rodzinę. Byliśmy na wycieczce w Stegnie w Muzeum Bursztynu i kupić strusie pióra w Jantarze. W Gdańsku obejrzeć historyczny Dwór Artusa i Centrum Solidarności pozwiedzać. Tam teraz wycieczki szkolne zdążają. Trzeba przyznać, że ciekawie, nowocześnie urządzona wystawa. Multimedialny przewodnik, nagłośnienie. Niepotrzebny przewodnik. Trochę mi to miejsce przypomina Muzeum Powstania Warszawskiego. Historia Polski, Duch Narodu. Smutno tylko, że stoczni nie ma, wiele wyburzonych budynków, puste place. Ale gdzieś w tle dźwigi widać, statki także, więc pewnie kilka mniejszych przedsiębiorstw tam prosperuje. Chciałam wkleić zdjęcia, ale nie udało się. Jeszcze będę próbowała. Google chrome zablokował mi jakiś sklepowy gigant. W ogóle coś mi blokuje przeglądarki, jakiś wirus? możliwe.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz