poniedziałek, 4 marca 2013
Jestem poetką
Piszę wiersze od dzieciństwa, może nie tak zupełnie wczesnego, ale powiedzmy od tej czwartej klasy szkoły powszechnej zdarzało mi się nadmiar wrażeń i emocji wyrażać w formie wiersza. Marzyłam też od wczesnego dzieciństwa, że zostanę pisarką. To jednak niełatwy kawałek chleba, żeby pisać dużo trzeba być pracowitym i zdolnym człowiekiem. Także umieć oglądać świat który nas otacza, ludzi, rośliny, zwierzęta wschody i zachody słońca, gwiezdne konstelacje, trzeba widzieć i oczami i sercem - wtedy dopiero otrzymuje się natchnienie. Natchnienie trzeba opracować, stworzyć duży warsztat twórczy i to jest zadanie najtrudniejsze. Niewielu się utrzymuje z pisania, większość "poetów" i "poetek" poprzestaje na kilku niedużych tomikach, które obecnie wydaje własnym nakładem przeważnie. Niektórzy pozostawiają kilkadziesiąt wierszy u przyjaciół, w szufladzie, w miejscowym pisemku. Ale jest aura pozytywna, jest rozwój duchowy i odrobina szczęścia. Wielu to wystarcza. Można zatrzymać fontannę łez, opisując swój nastrój... można szczęście zatrzymać w kadrze wiersza. Czy trzeba więcej.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz