niedziela, 25 maja 2014

Przywiązania

Umiejętność przywiązania do ludzi może być  darem pozytywnym, może jednak także ograniczać wolność drugiego człowieka, czasem także naszą. Trzeba się z tym pogodzić, że niektóre przyjaźnie się zakończą, otworzyć się na nowe możliwości. Trzeba się pogodzić z tym, że nawet nasi najbliżsi bedą wobec nas nieprzyjemnie krytyczni, bo każdy określa bliźniego przez pryzmat własnej osobowości i oczekiwań, więc jeżeli ocena będzie krytyczna nie ze względu na wady, a inny typ charakteru nie należy się załamywać. Przywiązanie do drobiazgów również ogranicza. Trzeba umieć porządkować zarówno sprawy sercowe jak szafy. Wyrzucanie niepotrzebnych rzeczy wymaga dużej samodyscypliny. Sa ludzie którzy robią to z łatwością, inni latami odkładają wyrzucenie wyszczerbionego kubeczka, bo miał taki ładny wzorek, za ciasnej spódnicy, bo może za dwa lata schudnę... To ja zapewne. Zasobność szaf i szafek natomiast skromna zwykle, bez selekcji nie pozwala na dokładanie coraz nowych rzeczy. Więc może to rodzaj ukrytego przywiązania do oszczędzania. Jednak nie jestem przesadnie oszczędna. Mąż umie porządkować szafy, jest także oszczędny, zawsze robi dokładną listę zakupów i nie da się do tej listy przemycić żadnej dodatkowej smacznej lub kolorowej rzeczy. Jego skłonność do oszczędności kończy się jednak w dziale promocji. Twierdzi, że oszczędza wówczas, jeżeli kupuje paczkę kawy, jak kończy mu się poprzednia, a nie jak kupi drugą za grosz. Potrafi pominąć promocję, bo przecież potrzebował tylko paczki kawy. Za tydzień kupi drugą nie za grosz, a za siedem złotych. Jego skłonność do oszczędności to dokładne rozliczanie wydatków. Robię zakupy w ciągu tygodnia, powiedzmy wydaję 50 złotych, w piątek robi zakupy mąż - przy kasie zawsze zwraca się w moim kierunku - masz jakieś pieniądze? bo może być więcej...nieważne, że ja gotuję, piorę itp. czyli bardziej udzielam się w domu, on liczy kasę i każdy musi mieć swoją. A jakby nie miał? co wówczas? trwałość związku pod znakiem zapytania, czy nieustanne wyrzeczenia i absolutny brak własnych potrzeb? Nie wiadomo, można się domyślać tylko, że trudniej. Nie należy jednak domyślać się co by było gdyby... Spontaniczność to też moja cecha była bardziej, jeżeli pozwalał na to czas, mąż planuje i bardzo nie lubi, jak coś przeszkodzi planom. A może przeszkodzić na przykład szef w pracy. Zaplanował dla nas miły wyjazd, nie będę mogła, mówię, bo nie dostanę wolnego w pracy, mówię. Postaraj się, przekonaj, słyszę...Cudem zaplanowałam kilka dni urlopu, myślę, nie dostanę dodatkowego dnia. Trudno, pojedziemy gdzieś razem w sobotę i zrekompensujemy tamten wyjazd. Sobota to dzień wolny przecież. Nasi bliźni mogliby być bardziej uczynni, myślę jeszcze. Zastępstwo mogłoby wyjść wówczas bez problemu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz