niedziela, 7 maja 2017

Mój Elblag




LEGENDY WARMII I MAZUR
Katedra elbląska pw. Świętego Mikołaja
                                                                                         

Pogezana

Kochane dzieci, kraina w której leży Elbląg to pruska Pogezania. Nazwę swą, kraj zarośli otrzymała ponieważ tak właśnie wyglądała roślinność tej ziemi. Bagna, sitowie, ciernista jeżyna i olszyna.
Więc nazwa od sitowia. A może po ślicznej kapłance, wróżbitce, córce pewnego możnego człowieka, kogoś z najbliższej świty przywódcy plemienia Prusów zamieszkującego dzisiejsze elbląskie okolice, którą oddał bogom na służbę. Nic o nim nie wiemy, córka natomiast miała na imię Pogezana.

„Co robisz Pogezano?
Pląsam w Świętym Gaju,
wianek mam na głowie,
choć bliżej, nie bój się
co cię czeka, powiem.

Pogezano, Pogezano,
czoło ci się chmurzy!
-Jakiś cień na drodze,
orszak widzę duży,
może obce wojsko,
może osadnicy.
Teraz widzę lepiej,
to chyba pątnicy.
Pojedziesz za nimi
daleko, w obce kraje
kiedy wrócisz ?
nie wiem, wróżba
nie podaje.
Dziękuję za wróżbę
i nisko się kłaniam.
Żegnaj, Święty Gaju
żegnaj Pogezana!
        
Pojechał  młody Prus w obce kraje, bo ciekawy był Świata bardzo, a młoda wróżbitka jeszcze go do tego wyjazdu zachęciła. Może trafił do chrześcijan. Kto wie. Historia nie podaje, a przecież  wkrótce  Świętopełk bardzo życzliwie orszak  Wojciechowy przyjmował. Nawet łodzi użyczył dla przewiezienia misjonarzy chrześcijańskich przez Zalew Wiślany  do osady Truso








Święty Wojciech i Korona Męczeństwa

Wędruje biskup Wojciech
po pruskiej ziemi,
błogosławi lud.
W dłoniach niesie monstrancję
a w niej hostii cud.

Płynie łodzią biskup Wojciech
przez Zalew Wiślany do Truso,
starszyzna pruska go przyjmuje,
nad nim orzeł polatuje
z koroną  męczeństwa w dziobie.

Pruscy wojownicy
wymachują mieczami.
Wracaj skąd przybyłeś mężu!
Nie ma dla ciebie miejsca
między nami.

Zamyślony biskup Wojciech
wsiada do łodzi,
nad nim orzeł polatuje,
korony męczeństwa pilnuje.
Brat  Radzim Gaudenty
i prezbiter Bogusza  Benedykt
zasiedli do wioseł.

Zatrzymali się na brzegu
tam gdzie gaj dębowy,
tam złożyli do snu
swe zmęczone głowy.

Orzeł usiadł na dębinie,
pierwszy pogoń  zobaczył,
wydał głośny okrzyk
i pobudził braci.

Pochowali się więc szybko
w przybrzeżnej olszynie,
został tylko biskup Wojciech
czekał, aż pruska łódź przypłynie.

Był bez broni, a oni z mieczami!
Dopełniła się miara męczeństwa,
Boże zmiłuj się nad chrześcijanami
i ich braćmi poganami.

Zaniósł  kapłan Wojciech do nieba
modlitwę ostatnią,
podczas gdy pruski wojownik
na dzidę jego świętą głowę zatknął.

Jak się król Bolesław Chrobry
o śmierci biskupa dowiedział,
natychmiast poselstwo wysłał
po święte ciało, żeby się w obcej
Podobny obrazziemi nie poniewierało.
Orzeł wracał z nimi do Gniezna.
Koronę męczeństwa na głowę
świętego Anioł męstwa nałożył
a tłum wiernych chrześcijan
pokłon mu złożył w Katedrze
Gnieźnieńskiej.


Piekarczyk
( opowiadanie z polskiego Elbląga)

Elbląskie Święto Chleba

Codziennie wczesnym rankiem,
idzie do pracy młody piekarczyk.
Dzwonią dzwony na kościele,
Świętego Mikołaja,
 - pomodlę się,  myśli.
I śpieszy w kierunku otwartej
staromiejskiej bramy oczywiście,
skąd głos dzwonów pięknego
kościoła na modlitwę
wiernych woła.
Nagle co to? biegną ludzie,
 krzyczą coś, przerażeni chyba.
- Najazd, napad ,zamykajcie bramę,
zamykajcie bramę, rozlega się dookoła,
już ostatni skoczyli w kierunku bramy,
prędko za nimi piekarczyk mały.
Obejrzał się za siebie
i widzi rycerzy krzyżackich
mrowie.
-         Nie zdążę, myśli. ratuj
Najświętsza Panienko.
co robić? prędko, prędko!
Chwyta za łopatę. Łopata
na szczęście metalowa, i w dodatku
całkiem nowa, ostra.
Przeciął linę. Opadła krata.
Uratowany i on i ci co tutaj
mieszkają ludzie. Cudem.
Tak będą mówić, o cudzie.
Piekarczyk własną  piekarnię założy,
miasto go przecież sowicie nagrodzi.
Może z chorągwią cechową pójdzie.
Na wieki w Miejskiej Księdze się znajdzie. 


Minęło wiele wieków historii miasta Elbląga, różne to były dzieje, pozostała jednak Księga Miejska, opowieść  średniowieczna o męczeństwie świętego Wojciecha  i  legenda o piekarczyku. Pozostała brama na której w kamieniu widnieje wyraźnie  wyryta forma łopaty piekarskiej . 
                                                                                                                   
Figura Piekarczyka przed Bramą Targową







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz