Często w drodze do pracy spotykam jadące na terapię do specjalnych ośrodków usprawniających, dzieci chore na Downa. Kilkunastoletnie dzieci jadą tam same, lub pod opieką któregoś z rodziców. Są dosyć dobrze zbudowane, powiedziałabym korpulentne (niektóre),widać, że mają dobry apetyt, lubią jeść, są ufne, radosne, rozmawiają, śmieją się. Opóźnienie w rozwoju nie przeszkadza radości życia. Dzieci zresztą z każdym rokiem nabierają usprawnień. Szybciej od człowieka pierwotnego uczą się możliwości zastosowania rożnych narzędzi. Nie zatrzymały się w rozwoju, ich rozwój intelektualny trwa cały czas, tylko wolniej. W przeciwieństwie do innych dużych wad genetycznych, które w połączeniu z wadami fizycznymi nie dają nadziei na żaden rozwój intelektualny. Lubię spotykać te dzieci, nasze uśmiechy są szczerze wzajemne.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz