Złote liście klonów, brzoza prześwietlona żółtymi refleksami liści, wierzba płacząca jeszcze w krasie zielonej szaty zwisających sopli - to początek października. Pod stopami szelest, wiatr unosi brązowo-złote, bordowe i żółte listowie, tańczące drobiny straciły już kontakt z drzewem, teraz umierają na ścieżkach, w parkach, lasach. W wielu miejscach potworzyły okazałe kopczyki, można się spodziewać, że urządzą sobie tam zimowe leże jeżyki nieduże. Być może uda im się tak doczekać wiosny. Chłodne poranki i wieczory nie nastrajają już do spacerów, inaczej jest południową porą, słońce grzeje, w nasłonecznionych miejscach wygrzewają się koty, wychodzą na spacer ludzie, prowadzą pieski na smyczach, wiozą w wózkach potomstwo. Południowa radość to uśmiechy spacerowiczów, którzy spoglądają w niebo, gdzie przedziwne sploty chmur zwiastują pogodny dzień i przygnębione gdy wskazują na jesienną szarugę. Z każdym dniem więcej będzie deszczu, dlatego rolnicy starają się zebrać jesienne plony z pól, ogrodnicy zrywają ostatnie jabłka i grusze. Jesienne dni coraz krótsze zwiastują gasnące kolory przestrzeni. Gdy opadną liście zapanuje szara jesienna cisza, przerywana gwałtownym jękiem nagle zbudzonego wiatru... czas jesieni, każdego roku tak samo zasypia przyroda.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz