Dzieciństwo minęło - nie wróci już,
obsypał włosy czasu siwy kurz,
osiadł na twarzy pozbawił marzeń
czasami serce mocniej zaboli.
Częściej oglądam stare fotografie
schowane w komódce i szafie.
Rodzice jacy młodzi jeszcze
- wspomnienie o was
w myślach pieszczę.
Z tatą saniami odwiedziny
w środku zimy u rodziny.
Ukochana ciocia Lucynka,
zawsze była z niej drobinka
ale serce miała szczodre,
oczy jak niezabudki modre.
Z mamą rowerem do brata,
imieninowa to eskapada.
Chrzestny niezaradny wujek
gdy odwiedziny celebruje
kieszeń jak zwykle z miętówkami.
No czyż nie smaczne moje skrzaty?
Księga wspomnień jest pojemna,
wracają wszystkie do serca.
Na chwile przymykam oczy,
jak ten czas się z nami droczy,
rozdziewa z bliźnich coraz szybciej.
Już nie powrócą tamte chwile.
W zamian babcia w czasu oprawie
w okularach śni sen jak jawę.
Helena ML

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz