czwartek, 5 grudnia 2013

Nie rozumiem

Nie rozumiem na czym polega efekt cieplarniany. Ogrzewanie daje ciepło, czy to będzie węgiel, czy drzewo czy ogrzewanie słoneczne. Każde daje ciepło które ogrzewa skrawek atmosfery pomnożony przez wielkie x. Dwutlenek węgla to nie tylko węgiel, duże hodowle i dużo ludzi...jak oddychają bagna? jak butwieją pokłady liści i gniją powalone drzewa w prastarej puszczy...rozkłada się nawóz...życie oddycha, żyjemy, jest nas coraz więcej, niepokoimy się o swój możliwie długi byt na planecie Ziemia, o nasze dzieci, wnuki, prawnuki aż do tysięcznych pokoleń... Chcielibyśmy długo i szczęśliwie mieszkać na naszej planecie. Mniejsze kataklizmy, które zdarzają się dookoła zostały przez nas zaakceptowane, jako zło konieczne -  tak jak śmierć jednostki, której przecież nie uda się uniknąć, wszyscy kiedyś znajdziemy się w zaświatach, nikt nie wie jak tam jest, większość się boi, ale zgadza z nieuchronnością. Odwieczny Bóg to zaplanował, jesteśmy mali, choć stworzyliśmy tyle praktycznych a czasem niepojętych wielkich rzeczy. Czy istnieje życie i Niebo dla tych którzy odeszli czy tylko ich ostatni oddech, ich energie myślowe zostają komuś ofiarowane, a potomkowie niosą dalej życie w niezmiennej jego  formie. Co im przyniesie efekt cieplarniany, a my czy zdołamy przeciwstawić się zamiarom Boga, jeżeli On to zaplanował...
Efekt cieplarniany - co go powoduje, czy przebiegunowanie Ziemi, to niewielkie odchylenie, które spowodowało, że więcej promieni słonecznych sięga do lodowców Arktyki, czy wyżarzanie które dokonuje się na słońcu, czy powolne zwiększanie masy Ziemi, czy wszystkie te przyczyny razem...czy nasi inżynierowie znajdą sposób na przeciwstawienie mu się. Cokolwiek by to nie było wiele jeszcze pokoleń ludzi i ich braci zwierząt cieszyć się będzie słonecznym latem, bogatą w dary jesienią, trudną zimą....Na prastarej Ziemi mniej było planowej gospodarki człowieka, większość zdarzeń dokonywała się w odwiecznym rytmie pór roku -  wiosny, kiedy wszystko rozkwita, dojrzewa w lecie, rodzi w jesieni i zamiera w zimie. W Europie czy Ameryce pożary zabierały ogromne połacie starego lasu, ale na jego miejscu w sprzyjających warunkach natychmiast wyrastały młodniki, bogate w jeżyny, poziomki, maliny i grzyby, stary las miał zdecydowanie mniej darów do ofiarowania. Delikatne listki, jasne przecudne polany, radość wzrostu, młody las to życie w pełnym radości rytmie. Stary las to odwieczny mrok i obszary lęku, mateczniki grubego zwierza i butwiejące liście. Potrzebny zarówno stary las jak młody i jasne prześwietlone światłem polany i ogromny ocean i morze, rzeka a nawet obszary bagien, chociaż powietrze tam ciężkie. Nie wiem czy konieczna pustynia i ogromny lodowiec... chyba też potrzebne, bo tak stworzono ziemię, że krąży i są obszary, gdzie światła słonecznego za dużo, albo za mało....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz