sobota, 21 czerwca 2014

Jakość - bylejakość

Problem jakości jest taki. Spotkałam znajomą. Jakie masz fajne klapki - mówię, wygodne? owszem, wygodne ale koślawe -  mówi ona i pokazuje mi lekko podwyższone na oko dwu, lub trzy centymetrowe podbicie. Guma miękka, wygodna, ale wykrzywiona mocno. Jakby znajoma ważyła 50 kilo to może klapek wytrzymałby ciężar, a ona waży na oko osiemdziesiąt kilo. Miałam zamienić mówi, ale paragon wyrzuciłam, nie były drogie to nie trzymałam papierka. Można było wymienić, producent powinien przewidzieć, że przy systematycznym nacisku stóp klapki  się zdeformują, dać trwalszy materiał. Ten sam problem miałam z torebką - mówię, kupiłam w ubiegłym roku  taką niedrogą ze skaju, krój ciekawy, zamknięcie wzmocnione klapką. Niestety klapka okazała się za ciężka w stosunku do materiału z którego zrobiono torbę i wyobraź sobie w miejscu jej wszycia skaj się drze. Myślałam, że ponoszę torbę ze dwa sezony, gdybym wypruła klapkę pewnie jeszcze dzisiaj wyglądałaby dobrze. Paragon również wyrzuciłam, reklamować się nie da. A kilka lat temu nabyłam kozaczki, takie trochę droższe, wyszłam w nich pewnego dnia w czasie odwilży i okazało się, że mocno przeciekają, po dwudziestu krokach w topniejącym śniegu miałam mokre nogi, spróbowałam przejść przez małą kałużę, poczułam jak woda spokojnie przepływa przez but, a ja idę jakbym była boso. I wtedy także nie zostawiłam paragonu. Jakość-bylejakość to duży problem, to strata pieniędzy, dyskomfort a bywa, że i wypadki. A przecież ktoś  towar projektuje, ktoś sprawdza wykonanie, chyba, że nie sprawdza, kupuje najtańszy materiał, najtańsze wykonanie i efekt jest taki, że jest wiele zwrotów, ale około 50% ludzi nie reklamuje, więc sprzedaż i tak daje zyski.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz