niedziela, 7 kwietnia 2013
Caritas
Dzisiejsza Niedziela Bożego Miłosierdzia skłania żeby myślami przynajmniej zainteresować się losem bliźniego. Oj nielekki on, niedaleko mojego domu, w Parafii p.w. Świętej Rodziny znajduje się stołówka "Caritas" parafialnego, zdaje się jedyna taka w mieście 120-tysięcznym gdzie nikomu nie odmawiają zupy. Inne parafie nie zajmują się wydawaniem obiadów, ale punkty "Caritas są prawie wszędzie, tylko czynne przeważnie krótko, raz w tygodniu godzinę bez okresu wakacyjnego. Stołówce lokum w budynku parafialnym przy plebanii użyczył ksiądz proboszcz, jedyny taki w mieście... Kolejka ustawia się na pół godziny przed otwarciem i wydaje zupę do ostatniego talerza... co trwa tak mniej więcej godzinę, potem jeszcze chwilę rozdziela chleb. Przychodzą ludzie uzależnieni i obdarci tam... coraz więcej uzależnionych i obdartych, na początku korzystało trochę zwyczajnie biednych.. bez nałogów, ale ponieważ jakoś sobie radzą zrezygnowali na rzecz tych "najbrudniejszych" nad którymi mało kto się pochyla... Patrzę więc na stołówkowiczów i myślę, że takich miejsc powinno być więcej w mieście, bo pracy coraz mniej i niedługo tak będzie, że społeczeństwo podzieli się na pracujących i zasiłkowiczów tak w relacji po 50% jednych i drugich. Zasiłkowicze pewnie będą korzystali ze stołówek na talony, a ci co bez talonów też sobie stołówkę znaleźć powinni. Przyszłe społeczeństwo będzie się rozwijało i duchowo i intelektualnie pod swoim drzewkiem "mango" i będzie się uczyło rezygnować z różnych bogactw, a pracujący będą sobie owszem mogli pozwolić na różne ciekawe rzeczy... telewizory i samochody ale nie będą mieli czasu z nich korzystać... Więc nasi kochani księża będą musieli opracować sobie trochę homilii takich budujących, dla bogatych, że należy pomagać biednym, że Pan Bóg wynagrodzi dobre serce, dla biednych - żeby pamiętali, że nie wolno więcej pragnąć, niż nas stać, jeżeli stać nas tylko na chleb, to dziękujmy Bogu za chleb i nie kradnijmy z domu sąsiada, chyba, że sam nam da. Niech nie kuszą nas sklepy, jak nie mamy pieniędzy na zakupy... itp. Po to te homilie, żebyśmy mieli szanse "anieleć" i zasłużyć na miłość bliźniego i niebo. Nam najbliższy nasz dom, rodzina, kościół, podwórze, ulica miasto, wieś.. w dziennik telewizyjny to już dalej nieco i on w kazaniu nie musi już być na pierwszym miejscu.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz