sobota, 13 kwietnia 2013

Nauka języka obcego

Uczyć się należy w młodości, ale pamięć trzeba ćwiczyć w każdym wieku - tak myślę. Zaczęłam więc mały romans z angielskim, wzięłam trochę internetowych próbnych lekcji. Interesujące  są te nowe kursy, przede wszystkim ilustrowane, praca z lektorem,  zadania z możliwością sprawdzenia swojej wiedzy w powtórkach. Chciałam zakupić sobie jeden z ciekawszych kursów, takich ilustrowanych oczywiście, bo inaczej nie daję rady... ale mąż mi przyniósł płyty z biblioteki. Płyty mnie trochę rozczarowały. Poszłam więc do EMPIKU ale tam tylko angielski dla seniorów, jest jeszcze ostatnia Pawlikowska z płytą... najwięcej niemieckich kursów, trochę francuskich, hiszpańskich, chińskiego sporo, bo już kilka chińskich sklepów w mieście prosperuje całkiem dobrze. Dowiedziałam się też, że można zamówić książkę w Internecie na adres EMPIK i tam odebrać, że tak będzie taniej, niż przy dostawie do domu. Może i tak, pomyślę o tym. Jeszcze tylko muszę znaleźć kogoś, kto przekona mężą, że internetowe kursy nie gryzą. Na razie jest zdecydowanie na nie, cały czas jest mentorem gada jak najety - bo kupisz... a gdyby nawet, nie jego sprawa. Wygląda na to, że jego, bo on ma tuzin dzieci w domu... jest ostrożny... jest po prostu skąpy, i nawet jak wydaje się nie z jego pieniędzy to go boli... Gdyby nie nieustanne maile typu musisz jeszcze poćwiczyć, albo mamy ciekawą ofertę... które zapychają skrzynkę to by spokojnie człowiek przejrzał te lekcje próbne i albo kupił albo nie...Więc nieustanne maile nie przyczyniają się do świętego spokoju w domu. Mam w każdym razie te płyty i jak nie zdążę odnieść na czas to kary wyniosą więcej niż internetowy kurs... ale może uda się bez kary...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz