poniedziałek, 30 września 2013
Jasna Góra
Był rok 1956, moja mama pojechała do Krakowa na przyjęcie z okazji I Komunii córeczki swojego brata. Miała już wracać, wtedy bratowa powiedziała, wiesz Stefciu w Częstochowie wielka uroczystość, może tam wstąpisz. A to po drodze? zapytała mama. Wyjaśnili więc dokładnie jakim pociągiem dojedzie, pomogli wejść do pociągu, trochę sie obawiając o zdrowie mamy, bo była w widocznej już ciąży.Ale Matka Boża z Jasnej Góry mogła tylko dopomóc. Wysiadła więc mama w Częstochowie i udała się do Czarnej Madonny. Zdziwiła się - tylu ludzi tam zmierza, pomyślała, alejka była zatłoczona. Na dziedzińcu przed Bazyliką ludzi był już tłum, każdy chciał zobaczyć obraz, chciał uzyskać błogosławieństwo przez kontakt wzrokowy z Matką wszystkich ludzi. Mamie udało się wejść do środka. Przy niej stała rolniczka z okolic Jabłonowa Pomorskiego którą poznała w drodze na Jasną Górę. Ludzie napierali, było duszno, w pewnej chwili mama straciła kontakt z rzeczywistością, zemdlała. Kobieta z którą szła wystraszyła się, że będzie się musiała mamą opiekować i wycofała się w tłum, a tłum ją wchłonął. Kiedy mama się ocknęła usłyszała jak ktoś mówi, biedna, by ją zadeptali. Kogo by zadeptali, zapytała wystraszona, gdzie ta pani co ze mną szła? Ale ludzie nie wiedzieli, zapytali, czy da sobie radę.- Dam radę, dam - mama wpatrywała się w obraz. - Gdzie tamta pani, kogo zadeptali,- kołatało się w jej zmęczonej głowie, miała teraz więcej miejsca, bo ludzie widząc ciężarną ustawili ją w bezpiecznym miejscu, a ona nie mogła się uspokoić, nie mogła skupić się na modlitwie. Później wyszła na powietrze, podziwiała otoczenie Jasnej Góry i szukała przygodnie spotkanej kobiety. Do głowy jej nie przyszło, że to ona potrzebowała pomocy. Następnym pociągiem dojechała do Torunia a stamtąd wróciła już do domu. Na szczęście na stacji czekała rodzina, mogła bezpiecznie wrócić do domu. Wyjazd był daleki i bardzo stresujący, pierwszy też raz mama znalazła się w ogromnym tłumie ludzi. Stan błogosławiony, zmęczenie i stres nałożyły się na silny stan lękowy. Na szczęście dziecko urodziło się zdrowe.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz