wtorek, 11 lutego 2020

Olga Tokarczuk

Damy Literatury
Olga Tokarczuk -  Polka, została w  ubiegłym roku  (2019) uhonorowana literacką nagroda Nobla za rok 2018   za wyobraźnię narracyjną, jak określono jej dokonania twórcze. Stanęła obok Henryka Sienkiewicza, Władysława Reymonta, Czesława Miłosza i Wisławy Szymborskiej. Mamy więc kolejną polską laureatkę tego prestiżowego wyróżnienia. 
Dotychczas z  książek  Olgi Tokarczuk  czytałam  „Biegunów” i  wrażeniami z tej lektury chciałabym podzielić się czytelnikami – autorka nawiązuje w powieści do odłamu prawosławnych starowierców, którzy uważali, że jedynym sposobem ucieczki przed złem jest nieustanny ruch.  Bieguni  podróżują nieustannie, także do miejsc świętych, w celu doznania „oświecenia”, zrozumienia reguł życia. Zła jest rutyna, powtarzające się czynności, układy w biurze i każdej innej pracy, nie rozwijają umysłu, człowiek który dąży do bogacenia się, często traci „świętość”. Ludzie uciekają też z miejsc naznaczonych piętnem, za trudnych, by można było w nim realizować potrzeby życiowe, z miejsc smutnych. Tak ucieka z Workuty  Annuszka, dla której  życie w sopli lodu było nie do zniesienia, o której autorka pisze „ta biegunka”.
Autorka również swoje życie rozpoczyna od wędrówki, jako dziecko pozostawiona sama w domu, żeby uciec przed otaczającym strachem samotności, który jest zdecydowanie przykrym, złym doznaniem, wychodzi na pole, następnie przez łąkę wchodzi na wał przeciwpowodziowi i podziwia rzekę, która płynie, prowadzi łodzie, żyje. Jako dorosła osoba poddana różnego rodzaju lękom,  dokładnie analizuje ich podłoże, psychologiczne i psychiatryczne.  Pisze „ pociąga mnie wszystko, co popsute, niedoskonałe, ułomne, pęknięte”. Prowadzi Czytelnika po zaułkach myśli , ale także przestrzeni miejskich, dworców, lotnisk, muzeów.  Ludzie przemieszczają się nieustannie,  ucieka w niewiadomym kierunku i ginie żona Kunickiego, kiedy się odnajduje nie jest już tą samą osobą, pociąga ją zew zmiany życia. Kapitan promu spełnia swoje marzenie  wyruszając z ludźmi na pełne morze… dopiero interwencja policji zatrzymuje dalszy ciąg podróży. Autorka odkrywa, że złem jest rutyna, bezruch i śmierć. Śmierć jest także bezruchem, w szerszym wymiarze - rozpadem, zniszczeniem.  Muzeum eksponatów prezentuje szkielety człowieka i istot żyjących, tkanki w formalinie mogą przetrwać wieki, jeżeli będą dobrze zakonserwowane, ale nie wrócą do życia, źle zakonserwowane czy spreparowane podlegają gniciu, zostaną wiec wyrzucone i zmieszane z ziemią. To dlatego bezruch jest złem.  Ciało jest jednocześnie piękne i fascynujące, kościec, mięśnie, ścięgna, tkanka, wszystko doskonale zapakowane w skórę. Anatom rozchyla tkanki, włókna, ogląda martwe ciało, przeprowadza sekcje. Autorka wędruje do kolejnego laboratorium ze słoikami pełnymi tkanek w formalinie. Miesza się w niej lęk przed „złem” rozpadu, z ciekawością naukowca. Myślą wędruje do czasów starożytnych, ogląda zabalsamowane mumie… słucha historii uciętej nogi doktora, jego ciała, które czuje  przestrzeń pustą, jak  obszar bólu, doktor pisze wiele listów do swojej umieszczonej w formalinie nogi. Czyta korespondencję ciemnoskórej Josefiny Soliman do  Franciszka  I cesarza Austrii z prośbą o pochówek zabalsamowanego ciała jej ojca Angelo Solimana.  Marzenia o nieśmiertelności ciała okazują się w ludzkim życiu na Ziemi nie do osiągnięcia. Chyba, że dotyczą  wytworów ducha, pieśni, muzyki, poezji, sztuki w wielu jej kształtach, te przetrwają wieki, a nawet tysiąclecia. Fryderyk Chopin przed śmiercią wydaje szczegółowe dyspozycje do pochówku swojego ciała we Francji i przewiezieniem do Polski serca, jest to zadanie trudne, Polska jest pod zaborami, siostra muzyka musi  przekroczyć granicę z ukrytym w słoiku pod spódnicami sercem.  Podróże i mowa pozwalająca opisać miejsca, zarówno te pełne życia jak puste…są sensownym wypełnieniem życia na ziemi.  Nakładają się w powieści obrazy  zwiedzanych miejsc, spotykanych ludzi, rozmów. Nie jest to układ przypadkowy, autorka świadomie konstruuje przestrzeń miejsc, zachowań, wyobraźni. . Przyznam -  nie byłam przygotowana na tak wszechstronną wiwisekcję, miałam trudności z akceptacją wyobraźni autorki. Czułam, że jestem wrzuconą w nieznaną przestrzeń wyobraźni Sylwią Plath, a może to autorka jej wrażliwość ponadprzeciętna przekroczyła granice mojego malowania przestrzeni i  życiowych przeżyć.
Książka uhonorowana została jako pierwsza w Polsce Międzynarodową nagroda Bookera, otrzymała również w 2008 roku  literacką nagrodę Nike

Helena ML


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz