Olga Tokarczuk -
Polka, została w ubiegłym roku (2019) uhonorowana literacką nagroda Nobla za
rok 2018 za wyobraźnię narracyjną, jak
określono jej dokonania twórcze. Stanęła obok Henryka Sienkiewicza, Władysława
Reymonta, Czesława Miłosza i Wisławy Szymborskiej. Mamy więc kolejną polską laureatkę
tego prestiżowego wyróżnienia.
Dotychczas z książek
Olgi Tokarczuk czytałam „Biegunów”
i wrażeniami z tej lektury chciałabym
podzielić się czytelnikami – autorka nawiązuje w powieści do odłamu
prawosławnych starowierców, którzy uważali, że jedynym sposobem ucieczki przed
złem jest nieustanny ruch. Bieguni
podróżują nieustannie, także do miejsc świętych, w celu doznania
„oświecenia”, zrozumienia reguł życia. Zła jest rutyna, powtarzające się
czynności, układy w biurze i każdej innej pracy, nie rozwijają umysłu, człowiek
który dąży do bogacenia się, często traci „świętość”. Ludzie uciekają też z
miejsc naznaczonych piętnem, za trudnych, by można było w nim realizować
potrzeby życiowe, z miejsc smutnych. Tak ucieka z Workuty Annuszka, dla
której życie w sopli lodu było nie do
zniesienia, o której autorka pisze „ta biegunka”.
Autorka również swoje życie rozpoczyna od wędrówki,
jako dziecko pozostawiona sama w domu, żeby uciec przed otaczającym strachem
samotności, który jest zdecydowanie przykrym, złym doznaniem, wychodzi na pole, następnie przez łąkę wchodzi na wał przeciwpowodziowi i podziwia rzekę, która
płynie, prowadzi łodzie, żyje. Jako dorosła osoba poddana różnego rodzaju
lękom, dokładnie analizuje ich podłoże,
psychologiczne i psychiatryczne. Pisze „
pociąga mnie wszystko, co popsute, niedoskonałe, ułomne, pęknięte”. Prowadzi
Czytelnika po zaułkach myśli , ale także przestrzeni miejskich, dworców, lotnisk,
muzeów. Ludzie przemieszczają się
nieustannie, ucieka w niewiadomym kierunku
i ginie żona Kunickiego, kiedy się odnajduje nie jest już tą samą osobą,
pociąga ją zew zmiany życia. Kapitan promu spełnia swoje marzenie wyruszając z ludźmi na pełne morze… dopiero
interwencja policji zatrzymuje dalszy ciąg podróży. Autorka odkrywa, że złem jest
rutyna, bezruch i śmierć. Śmierć jest także bezruchem, w szerszym wymiarze -
rozpadem, zniszczeniem. Muzeum
eksponatów prezentuje szkielety człowieka i istot żyjących, tkanki w formalinie
mogą przetrwać wieki, jeżeli będą dobrze zakonserwowane, ale nie wrócą do
życia, źle zakonserwowane czy spreparowane podlegają gniciu, zostaną wiec
wyrzucone i zmieszane z ziemią. To dlatego bezruch jest złem. Ciało jest jednocześnie piękne i fascynujące,
kościec, mięśnie, ścięgna, tkanka, wszystko doskonale zapakowane w skórę.
Anatom rozchyla tkanki, włókna, ogląda martwe ciało, przeprowadza sekcje.
Autorka wędruje do kolejnego laboratorium ze słoikami pełnymi tkanek w
formalinie. Miesza się w niej lęk przed „złem” rozpadu, z ciekawością naukowca.
Myślą wędruje do czasów starożytnych, ogląda zabalsamowane mumie… słucha
historii uciętej nogi doktora, jego ciała, które czuje przestrzeń pustą, jak obszar bólu, doktor pisze wiele listów do
swojej umieszczonej w formalinie nogi. Czyta korespondencję ciemnoskórej
Josefiny Soliman do Franciszka I cesarza Austrii z prośbą o pochówek
zabalsamowanego ciała jej ojca Angelo Solimana.
Marzenia o nieśmiertelności ciała okazują się w ludzkim życiu na Ziemi nie do osiągnięcia. Chyba, że dotyczą wytworów ducha, pieśni, muzyki, poezji, sztuki w wielu jej kształtach, te przetrwają wieki, a nawet tysiąclecia. Fryderyk Chopin przed
śmiercią wydaje szczegółowe dyspozycje do pochówku swojego ciała we Francji i
przewiezieniem do Polski serca, jest to zadanie trudne, Polska jest pod
zaborami, siostra muzyka musi
przekroczyć granicę z ukrytym w słoiku pod spódnicami sercem. Podróże i mowa pozwalająca opisać miejsca,
zarówno te pełne życia jak puste…są sensownym wypełnieniem życia na ziemi. Nakładają się w
powieści obrazy zwiedzanych miejsc,
spotykanych ludzi, rozmów. Nie jest to układ przypadkowy, autorka świadomie
konstruuje przestrzeń miejsc, zachowań, wyobraźni. . Przyznam - nie byłam przygotowana na tak wszechstronną
wiwisekcję, miałam trudności z akceptacją wyobraźni autorki. Czułam, że jestem
wrzuconą w nieznaną przestrzeń wyobraźni Sylwią Plath, a może to autorka jej
wrażliwość ponadprzeciętna przekroczyła granice mojego malowania przestrzeni
i życiowych przeżyć.
Książka uhonorowana została jako pierwsza w Polsce
Międzynarodową nagroda Bookera, otrzymała również w 2008 roku literacką nagrodę Nike
Helena ML
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz