poniedziałek, 1 lipca 2013

Bajki


Mała pszczółka Bzy

Był piękny wiosenny dzień, jak słodko pachniały rozkwitłe kwiaty wiśni. Wśród kwiatów uwijały się małe brązowo-złote  pszczoły. Stanęłam pod drzewem, brzęczenie było bardzo miłe, pszczółki miododajne pracowały bez wytchnienia wśród kwiatów. Od wielu lat usiłowały też zrobić sobie gniazdo w starej drewutni u sąsiada Rataja. Sąsiad Rataj jednak nie lubił owadów. Po ogrodzie biegała z piłką jego mała córeczka Amelka, mogła niechcący stanąć na pszczółkę,  ukąszenie broniącej się kruszyny mogło być nawet bolesne. Teraz też wypatrzył że  pszczoły robią sobie gniazdo między dwiema odchylającymi się deskami pod dachem drewutni. Amelka  rzucała wysoko kolorową  piłkę, pszczółki brzęczały radośnie wśród kwiatów. Nadszedł wieczór, cała rodzina pszczela sadowiła się w dzikim ulu w drewutni nie domyślając się niebezpieczeństwa. A ono było już bardzo blisko. Rataj przeciągał ogrodowy wąż do podlewania kwiatów w stronę miejsca, gdzie ulokowały się pszczoły. Za chwilę zimny strumień wody sięgnął do ula. Mimo, że był wieczór zagrożone pszczółki zaczęły wylatywać z gniazda, niezdarnie obsiadły pobliskie drzewa. Dzieło zniszczenia było ogromne, mimo to następnego dnia ocalałe z pogromu owady nadal radośnie brzęczały wśród kwiatów wiśni. MAMO, PSZCZOŁA, POPATRZ TUTAJ I TUTAJ. Amelka pokazywała palcem kwiatki… Rataj uśmiechał się chytrze, czekał na wieczór, wieczorem kiedy pszczółki na nowo usadowiły się w prowizorycznym ulu przystawił do ściany drewutni wysoką drabinę i uzbrojony w zakupiony w miejscowym supermarkecie środek owadobójczy na osy, pszczoły i szerszenie wspinał się po drabinie. Za chwilę rozpylił gęsty strumień gazu w widoczny otwór. Dzieło zniszczenia wydawało się być dokonane. Następnego dnia wśród kwiatów wiśni  można było zobaczyć nieliczne bardzo pszczoły.. Sąsiad Rataj znów wspinał się po drabinie, tym razem przed sobą na brzuchu zawiesił wiaderko z zaprawą murarską, która dokładnie zakleił  wszystkie szpary. Ul został unicestwiony bezpowrotnie. Amelka biegała z piłką. Z pobliskiego krzewu bzu  dobiegało  gwizdanie zdziwionego kosa. Zły człowiek zamieszkał, pszczoły wyginęły, zły człowiek zamieszkał, pszczoły wyginęły powtarzały sobie wróble, sójki, jaskółki a nawet sroki i gołębie które czasem odwiedzały ogród. Nie będzie miodu pisnęła mała myszka, która często odwiedzała spiżarnie i widziała w różnych domach słoje ze złocistym miodem… Miodu nie będzie popiskiwała smutno.

W nocy śniłam maleńką brązowozłotą pszczołę. Gdzie jesteś pszczółko?

Jarmark

Na placu w miasteczku rozłożyły się kolorowe stragany. Jarmark, jarmark zakrzyknęły radośnie dzieci a i starsi mieszkańcy ucieszyli się. Mała Zuzia wybrała się na jarmark z tatą, w kolorowej sukience i słonecznych okularach trzymając za rękę tatę wkroczyła na jarmarczny plac gdzie czekało tyle atrakcji. Przede wszystkim kolorowe stragany z zabawkami, balonami, gumą do żucia, lizakami, także kioski z wyszynkiem tam stały. Spacerowicze wybierali sobie kiełbaski z rożna, pyszne oscypki, gofry. Z prawej strony placu kręciły się karuzele. Ustawione też były gumowe zamki – zjeżdżalnie. Okoliczni rolnicy i właściciele kucyków urządzali  przejażdżki na kucach.  Pośrodku na scenie występowały znane i lubiane zespoły. Tato wygraj dla mnie zabawkę poprosiła w pewnym momencie Zuzia Ale te zabawki takie byle jakie, przecież masz w domu pluszaki – wybrzydzał tata. Tatusiu zobacz jakie ładne i każdy los wygrywa… usiłowała przekonać. Niestety rodzic pozostał nieugięty. To może pójdziemy na karuzelę, zobacz tam jest już Ania z mamą i Mirek z babcią – wiesz ten z naszego bloku… Nie pojedziesz na żadnej karuzeli, nie wiesz, że mam nadciśnienie… ale ja nie mam, to nic zakręci Ci się w głowie. Pójdziemy posłuchać muzyki.  Posłuchaj jak pięknie grają. Tylko nie rozglądaj się na boki, scena jest tam… Ach Ci ludzie gapią się nie wiadomo gdzie wszyscy. Słuchaj jak pięknie śpiewa solistka. Solistka miała silny dźwięczny głos. W pewnym momencie poprosiła – teraz wszyscy śpiewamy refren, powtarzajcie… Tata się nagle zdenerwował, żadnych refrenów, nie powtarzaj, ale wszyscy śpiewają, zobacz jak się bawią… żadnych refrenów, wracamy… pociągnął córeczkę, o mało nie łamiąc jej ręki… ale ja muszę śpiewać, chcę zostać solistką jak ta pani,  jak nie będę śpiewać nigdy nie zostanę piosenkarką. Ale już wracali do domu mijając stragany, budki z wyszynkiem, karuzele… To wtedy Zuzia postanowiła, że ucieknie… Ucieknie na pewno, tylko co powie mamusia… Widok zgaszonej, smutnej twarzy mamusi powstrzymał odważne myśli Zuzi. W końcu wracali do domu, nic takiego się nie stało, nie musi bawić się jak inne dzieci, nie zostanie też nigdy solistką. Po drodze spotkali kolegę taty, z jakim zapałem zaczął opowiadać o występie znanej piosenkarki. To jest talent, a jaki głos, zachwycał się, a kolega przytakiwał ze zrozumieniem. Ale już musimy lecieć, bo robi się późno a autobus nie czeka. Pożegnali się i pobiegli w kierunku przystanku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz