poniedziałek, 22 lipca 2013

Skarby

Miłośniczką książek byłam od zawsze, kupowałam je w księgarniach i antykwariatach. Te z księgarni pachniały farbą drukarską, antykwaryczne nabytki natomiast niosły w sobie różne zapachy, farba już wywietrzyła się, pachniały więc kurzem, czasem pleśnią, jak były źle przechowywane. Czasem niosły zapach kuchni albo stryszku czy szafy. Ale nie zapach się liczył, do odkrycia pozostawała bowiem treść lub fabuła. Odkryć można było czasem coś jeszcze - stare zdjęcia albo listy, czy rachunki które roztargniony właściciel pozostawił między kartkami, bo książki często służyły jako schowek dla takich pamiątek i jak antykwariusz nie zauważył "skarbu" przy sprzedaży nie odnalazł już właściciela. Przygodny kupujący stawał sie więc właścicielem książki z wkładką. Ale co zrobić ze starym listem czy zdjęciem, wyląduje w koszu, a jak kupującego zainteresuje to je gdzieś w swoich albumach przechowa i bedą się potomkowie zastanawiać długo, kto to jest na tym zdjęciu. A to zdjęcie to na pewno z lat dwudziestych, co to za wojsko było? Może koledzy dziadka, taty lub mamy -  zamknie historię.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz